Jak zostałam Panią Swojego Czasu

Zostałam Panią Swojego Czasu i wreszcie mam czas na przyjemności.

Czekałam na tą książkę i snułam wielkie plany. Byłam niemal pewna, że będzie ona lekarstwem na moje niezorganizowanie. Że jak na tacy zostanie mi podana recepta jak zorganizować dzień, by na wszystko wystarczyło czasu. Spodziewałam się( na serio!) że Ola napisze, co o jakiej porze robić by się ogarnąć. Albo, że chociaż poznam sposób na rozciągnięcie doby, tak by wreszcie być na bieżąco. Z wypiekami na twarzy czytałam i zawodziłam się..

Nie tego się spodziewałam

Zawodziłam się, bo książka z każdym kolejnym rozdziałem siała zamieszanie w mojej głowie.

Już na początku książki Ola obala zakorzeniony we mnie MIT, że można zarządzać czasem w taki sposób, aby mieć czas na wszystko. Prawda jest taka, że życie jest kwestią wyboru celów i priorytetów.

Perfekcjonizm jest nierealny

Doby nie da się rozciągnąć w żaden magiczny sposób, choć wiem, że wiele z nas o tym marzy. Ale nie ma co się łudzić-to się nigdy nie stanie. Cała sztuka zarządzania sobą w czasie polega na pogodzeniu się z tym i na umiejętności wybierania tego, co jest naszym celem i priorytetem.

” Zorganizowana kobieta dba o to, aby realizować plany, cele i marzenia, na których jej zależy. Kosztem innych. Bo w życiu wszystko odbywa się jakimś kosztem”

Dopiero ta książka w pełni uświadomiła mi, że nie można być perfekcyjną w każdym aspekcie swojego życia. Nie da się. Nie da się codziennie mieć perfekcyjnie wysprzątanego domu, obiadu z dwóch dań, spędzając czas z dziećmi i w pełni poświęcając im uwagę. Nie ma opcji by jeszcze wyskoczyć na zakupy, odwiedzić koleżankę i przeczytać książkę o wychowaniu dziecka. A no i jeszcze obejrzeć film z mężem i wyprasować tę stertę z krzesła. To jest po prostu nierealne! Trzeba dokonać wyboru, co tak naprawdę z tych zadań jest ważne. Ustalić co jest naszym celem na dany dzień i na tym skoncentrować swoją uwagę. Życie jest sztuką wyborów i ponoszenia ich kosztów.

” Perfekcjonizm powoduje, że jesteś idealna, ale tylko w swoich marzeniach”

Wiele z was pyta jak ja znajduję czas na bieganie, na ćwiczenia i inne przyjemności. Wszystko odbywa się kosztem czegoś. Totalnie odpuściłam sobie kwestię sprzątania. Nie znaczy, że nie sprzątam w ogóle, ale nie robię już tego na 200% jak wcześniej. Nie latam po domu z odkurzaczem 3 razy dziennie i nie myję okien raz w miesiącu. To już nie jest mój cel i priorytet. Czyste mieszkanie nie da szczęścia mi i mojej rodzinie. Utrzymanie perfekcyjnej czystości pochłania mnóstwo czasu, który ja wolę przeznaczyć na coś innego.

To samo jest z telewizją. My praktycznie nie oglądamy nic. Telewizor towarzyszy nam rano przy śniadaniu, bo nie lubimy ciszy i wieczorem kiedy usypiamy dzieci. Zamiast marnować czas na filmy, czy seriale spędzamy czas z dziećmi, albo oddajemy się swoim przyjemnością.

Zacznij od siebie

Każda zmiana w naszym życiu winna zaczynać się od NAS samych. Nie ma, że boli. Ja sama przypinałam sobie metkę „niezorganizowanej i chaotycznej” bo to była świetna wymówka. Ciągle narzekałam, że nie potrafię zaplanować dnia, określić priorytetów, aż po lekturze książki stwierdziłam, że skoro nie potrafię-TO MUSZĘ SIĘ TEGO NAUCZYĆ! Tak właśnie ja. Przestałam zrzucać winę na męża/ mamę/ teściową/ że coś nie idzie po mojej myśli. Zaczęłam wyznaczać sobie małe cele na dzień i konsekwentnie trzymać się ich realizacji. To naprawdę pomaga!

Pomaga też wpojenie sobie zasady, że ZROBIONE JEST LEPSZE OD IDEALNEGO. Ja z wielu spraw rezygnowałam, bo uważałam, że nie mam wystarczająco dużo czasu, by wykonać je idealnie. Teraz wiem, że zrobione i wykonane zadania są lepsze niż te IDEALNIE zaplanowane. Nie znaczy, że zadowalam się byle czym i że robię coś na pół gwizdka. Książkę czytałam przez kilka tygodni, bo nie miałam jak usiąść do niej porządnie. Co kilka dni czytałam kilka stron, czy rozdział, bo przeczytane było lepsze od idealnie zaplanowanego czytania książki w ciszy i spokoju, przy kawie na tarasie w słoneczny dzień. Przestałam znajdować wymówki, a zaczęłam działać.

 

Książka „Jak zostać Panią Swojego Czasu” pomogła mi zrozumieć, że organizacja czasu to nie magiczny schemat działań. To nie dokonywanie cudów i wydłużanie dnia. Organizacja czasu i zarządzanie sobą w nim to kwestia dokonywania odpowiednich wyborów, to kwestia samodyscypliny i wytrwania w założonych celach.

Gorąco polecam książkę wszystkim „zagubionym w czasie” mamą, które jak ja do niedawna zasypiają z poczuciem jak wiele nie udało się nam zrobić.

 

 

Facebooktwittergoogle_pluspinterest