Dramat, który trwał 20 lat

Dramat jednak trwał latami w zaciszu domu, przy dźwiękach jazzu, kiedy dzieci spokojnie spały w swoich pokojach

Uczucie, które spadło jak grom z jasnego nieba. Nikt się go nie spodziewał, a już napewno nie ona. Szara myszka, świeżo po studiach i bez pomysłu na siebie. Jednak to właśnie jej przydarzyła się ta bajka, która niestety nie miała happy-endu.

Było ciepłe lato, ona zagubiona w wielkim mieście chciała odreagować stres związany z egzaminami i obroną. Chciała oderwać się od rzeczywistości, bo wreszcie wyszła z murów laboratorium w którym spędziła wiele ostatnich miesięcy przygotowując pracę dyplomową.

Prawdziwa kujonka. Bez znajomych i propozycji towarzyskich. Cały swój czas i atencję poświęcała nauce.

On, amant niemalże filmowy. Przystojny, szarmancki i z błyskiem w oczach.

Historia jak z filmu, poznali się przypadkowo, ona się potknęła, on wylał na nią piwo w barze i zaiskrzyło.

Miesiąc później były zaręczyny i decyzja o rychłym ślubie. Rodzina jak z obrazka. Rok po ślubie dziecko, w niedługim czasie drugie i trzecie.

Ona zapomniała o karierze naukowej, spełniała się w domu z dziećmi, wpierała męża, który szturmem zdobywał kolejne kontrakty i został jednym z najbardziej rozpoznawalnych przedsiębiorców w mieście. Los wygrany na loterii, mogłoby się zdawać..

Cudowne wakacje dwa razy w roku, dom z ogrodem i Owczarek na podwórku. Wzór szczęścia dla sąsiadów i powód zazdrości sąsiadek.

..

jednak w zaciszu domu, przy zgaszonym świetle i cudownych dźwiękach jazzu odbywał się dramat

..

Kiedy wrócili do domu, po jednej z branżowych imprez na której on dostał  kolejną nagrodę za innowacyjny projekt, właśnie wtedy kiedy dzieci już spały, już były odchowane ona postanowiła poruszyć drażliwy temat.

„Chciałabym wrócić do pracy, chciałabym znów spełniać się zawodowo.”

On podszedł, uniósł delikatnie jej twarz i pierwszy raz ją uderzył. Pierwszy raz uderzył tak, że nie dało się tego ukryć pod zasłoną ubrań i makijażu. Pierwszy raz posunął się tak daleko.

Już wcześniej ją szturchał, potrząsał, czy kaleczył. Jednak zawsze po sekundzie żałował, przepraszał i robił wszystko by się zreflektować. Tak jakby ktoś na chwilę wyłączał mu myślenie i działał odruchowo. Nie pomagała terapia, płacz, czy groźby odejścia. Kochał ją nad życie, jednak wciąż ją krzywdził.

Był dobrym mężem, przykładnym i bardzo oddanym ojcem. Sprzątał, gotował obiad na niedzielę i pamiętał o każdej rocznicy. Nigdy nawet przez chwilę nie pomyślał o innej kobiecie. Wszystko co robił, robił z myślą o rodzinie.

..

dramat jednak trwał latami w zaciszu domu, przy dźwiękach jazzu, kiedy dzieci spokojnie spały w swoich pokojach

..

Ona myślała, że tak musi być. Że są gorsze nieszczęścia w życiu niż kilka siniaków pod sukienką. Przecież się nie awanturuje, przeprasza i dba o dzieci. Przecież stać ich na wszystko, więc jej etat nie jest potrzebny. Może oddawać się dzieciom i malować obrazy, może codziennie chodzić z psem na spacer, a nie śpieszyć się do pracy. I tak tkwiła w tym „układzie” przez 20 lat.

20 lat pozwalała się bić. 20 długich lat pozwalała się krzywdzić w imię cudownego obrazu rodziny i szczęścia dzieci. 

Paradoks jednak w tym, że to właśnie te dzieci kazały jej odejść. Kazały jej uciekać póki czas. Kazały zawalczyć o siebie i prawdziwe szczęście, bez aktów przemocy, które stały się z biegiem lat coraz bardziej brutalne. To te dzieci, dla których ona się poświęcała postanowiły zakończyć tę kuriozalną sytuację.

Odeszła.

Jazzu już nie słucha.

Rozwiodła się, przeszła długą terapię i wyjechała w podróż życia. Na drugim końcu świata poznała kogoś i jest szczęśliwa. Żyje skromnie, bo alimenty od męża wpłaca na cele dobroczynne. Pracuje od rana do nocy i pomaga samotnym matkom. Jednak pierwszy raz w życiu zasypia spokojnie. Pierwszy raz od wielu lat założyła bikini latem i myśli o sobie. Choć żyje z dala od dzieci, to jednak jest szczęśliwa.

..

Jeśli i Ty jesteś ofiarą jakiejkolwiek przemocy, nie czekaj! Nie trać cennych lat życia, bo one już nie wrócą. 

 

 

 

Facebooktwittergoogle_pluspinterest