A czy Ty zawsze szanujesz swoje dziecko?

Szanować trzeba mamusię, tatusia, babcię i dziadka. A no i ciocię w przedszkolu, sąsiada i stryjka brata żonę. Koniecznie!

Codziennie wpajamy te słowa dzieciom. Przypominamy, aż do znudzenia, by odnosiły się do innych z szacunkiem, nie tylko dlatego, że tak wypada, ale przede wszystkim, bo tak trzeba. Bo każdemu należy się szacunek i poszanowanie jego godności. Mówimy, że nieładnie się kłócić, krzyczeć, czy wyrywać zabawki. Non stop pouczamy dzieci.

Ale czy my rodzice, tak doświadczeni życiowo, tak mądrzy nie zapominamy czasem, że szacunek należy się także naszym DZIECIOM?!

Maleństwa kochamy i tulimy milion razy dziennie. Gdy podrosną okazujemy czułość, kiedy tylko na to pozwolą wciąż widząc w nich malutkie słodkie bobaski, które nie tak dawno przynieśliśmy ze szpitala..

Jednak kiedy nas wkurzą, zdenerwują, czy rozczarują często zapominamy o szacunku dla nich.

Ostatnio w przychodni byłam świadkiem, bardzo niepokojącej sytuacji. Mama z chłopcem lat około 10 wchodzą do gabinetu zabiegowego na pobranie krwi. Chłopiec odważnym z początku krokiem przekracza próg i nagle dostaje paraliżu. Mówi wprost, że się boi. Mama lekko zmieszana rzuca pod nosem ” No nie wygłupiaj się”.

Wchodzą, drzwi się zamykają, jest chwila ciszy i nagle wrzask, krzyk, pisk i płacz. Słychać, że chłopiec zaciska rękę i siada na podłodze pod drzwiami. Mama już coraz mniej cierpliwa prosi „usiądź na krześle, daj rękę, to tylko sekunda,małe ukłucie, nawet nie poczujesz” . Chłopiec protestuje i płacze coraz mocniej. Wściekła mama rzuca” wyłaź stąd Ty nieudaczniku, Ty bekso, Ty pierdoło. Chłop jak dąb, a igły się boi. Wyłaź i zejdź mi z oczu, dupę Ci przetrzepię, to moment zmądrzejesz Ty gnoju”. Chłopiec wybiega zalany łzami, matka nie przestaje sypać epitetami. Cała  poczekalnia w śmiech, a mi się płakać chce. Siedzę jak zamurowana i nie mogę się podnieść, choć nastała moja kolej na wejście do gabinetu.

Kiedy już jestem w środku widzę szok w oczach pani pielęgniarki, jej też nie było do śmiechu. Poczułam ulgę, bo już zaczęłam się zastanawiać, czy tylko ze mną jest coś nie tak.

Wracając do domu byłam świadkiem kolejnej mało przyjemniej sceny. Na placu zabaw mama z dzieckiem, na moje oko około 2 lat miał chłopiec.  Mama woła, „choć już wracamy. Zimno, deszcz pada, chodźmy już”. Chłopiec protestuje(wypisz, wymajuj moja Ida, krzyk, płacz i siada na ziemi). Matka wściekła i czerwona podnosi go, leje w tyłek i wrzeszczy ” nie będziesz gówniarzu mi tu fochów stroił, za mały na to jesteś. Ja sobie na głowę wejść nie dam”. Ja zamieram po raz kolejny tego samego dnia.

Cholera co jest nie tak z tymi ludźmi?!

Dzień wcześniej miałam dokładnie taką samą sytuację w tym samym miejscu  z Idą, która też do domu wracać nie chciała. Ale w życiu nawet przez myśl mi nie przeszło, by tak się zachować. Może to ja jestem za miękka, bo proszę, ewentualnie grożę karą na bajki, w ostateczności odchodzę kilka kroków, a ona po 2 minutach biegnie za mną, przytula się i wracamy do domu. Czasem w trakcie jej furii sadzam ją na ziemi i czekam aż złość minie.  Nie wyzywam, nie linczuje i panuję nad swoim niezadowoleniem, choć czasem aż kipię od środka.

Nie jestem idealna, nie jestem też robotem. Choć mocno się tego wstydzę, to tak krzyczę na dziecko. Zazwyczaj, kiedy ona popycha Tymona, albo mu coś wyrywa z ręki. Nie pozwalam jej na wszystko, a ostatnio nawet coraz więcej jej zabraniam, bo dorosła do tego by wiedzieć, że pewnych spraw już jej nie wypada. Ale wszystko z poszanowaniem dla jej godności. Już nie raz zachowywała się w sposób nieakceptowalny przeze mnie. Rozczarowała mnie, czy zawstydziła w miejscu publicznym, ale przecież do CHOLERY TO TYLKO DZIECKO!!!

To moim zadaniem jest przygotowanie jej na sytuacje takie jak pobranie krwi, czy inny nieprzyjemny zabieg. My rodzice powinniśmy tłumaczyć, wspierać, trzymać za rękę, czy ściskać do utraty tchu, tak by dziecko czuło się bezpiecznie w niekomfortowych sytuacjach.

Ono samo ma prawo nie panować nad swoimi emocjami.

Czy mam prawo przestać szanować moje dziecko, bo nie zachowało się tak jak ja tego oczekiwałam? Ciekawa jestem, co owa mamusia,by zrobiła gdyby to jej mąż odmówił pobrania krwi, czy też by publicznie szydziła i drwiła?! Szczerze wątpię. Łatwo nam szykanować dziecko, bo jest od nas słabsze, równemu sobie okazalibyśmy często więcej zrozumienia, albo najzwyczajniej po ludzku byśmy przemilczeli pewne kwestie, bo przecież wypada okazać szacunek.

Pamiętajmy, że tylko dając szacunek, mamy prawo oczekiwać go od innnych!

 

*fot. pixabay

Facebooktwittergoogle_pluspinterest