Bejbi blues to nie wstyd

Macierzyństwo to najtrudniejsza rola życiowa w jakiej przyszło mi się odnaleźć. Myślę, że już nic bardziej mnie nie zaskoczy. Teraz z drugim dzieckiem jest łatwiej. Jestem pewniejsza siebie, odważniejsza i mniej przewrażliwiona na każde „stęknięcie”. Mimo to znów weszłam w fazę bejbi blues..13461275_1174985285868695_1253104396_o

Obie ciąże były inne, porody inne, dzieci są kompletnie inne, ale huśtawka nastrojów ta sama!

Po pierwszym porodzie chciałam wszystkim dookoła, a przede wszystkim sobie udowodnić, że życie z dzieckiem to nie jest wyzwanie. Byłam pewna, że z takim maleństwem harmonogram dnia się nie zmieni, no z przerwami na karmienie i przewijanie. Byłam święcie przekonana, że sprzątanie, czy obiad to żadne wyzwanie. Przecież takie maleństwo miało spać 18 godzin na dobę! Ida spała w szpitalu i 3 dni po powrocie. Później zaczęły się przeboje i po tygodniu byłam na skraju wyczerpania.

Nie wiedziałam jak się nazywam,  która godzina o której jadłam i od czego mam zacząć dzień. Dziewczyna w nocy nie spała prawie wcale! Nie dała się odstawić od piersi! za to w dzień potrafiła spać kilka ładnych godzin, a ja wtedy zamiast odpoczywać to sprzątałam, czy nadrabiałam zaległości w pracach domowych.

Po tygodniu przyjechała moja mama i zobaczyła mnie cała zapłakaną, sfrustrowaną i wycieńczoną. Ida płakała, bo przez moje zmęczenie pokarm nie chciał lecieć, a ja płakałam bo nie wiedziałam o co chodzi i koło się zamykało.

Ciągle się zastanawiałam dlaczego nie umiem uspokoić swojego dziecka?! Czemu ono nadal płacze?! Czemu pokarm nie leci co ze mną nie tak? Sama coraz mocniej się nakręcałam i dołowałam..to mogło się źle skończyć.

Na szczęście mama nas spakowała i zabrała do siebie na kilka dni! Pomoc nieoceniona!

Kiedy wypoczęłam, odespałam i zjadłam ciepły posiłek w godzinach posiłku, a nie nie w przerwie płaczu zobaczyłam wszystko z innej perspektywy. Uspokoiłam się, przestałam nakręcać i nagle moje dziecko się uspokoiło.

Teraz po drugim porodzie od razu byłam nastawiona, że przenosimy się do rodziców na pierwsze tygodnie. Maż nie może wziąć wolnego i sama bałam się zostać z dwójką dzieci. I bardzo się cieszę, że mam możliwość wyemigrować z domu i nie być z tym wszystkim zdana na siebie!

Chociaż pierwszy wspólny tydzień był super. Sielanka, spokój, opanowanie.Teraz znów dopadła mnie huśtawka nastrojów!

Albo cały dzień chodzę jak nakręcona, alb płaczę z byle powodu! Irytacja byle czym, nerwy na cały świat..Brak chęci na zabawę ze starszym dzieckiem, czy kąpiel, albo cały dzień ze szmatą i porządki! istny rollecoaster.

4 dni z Idą w domu przyprawiały mnie o mdłości! a przecież mam pomoc, jest mama, mąż wieczorem, a ja i tak panikuje i przeżywam.  Tymon pięknie śpi, je książkowo, Idusia (o dziwo!) też lepiej śpi, więc nie jestem tak wyczerpana, prawdę mówiąc nie mam czym się martwić(katar Idusi zdaje się być alergią), a i tak nachodzą mnie myśli, że jest źle, że sobie nie radzę..

więc dochodzę do wniosku, że to normalne. Zmiana hormonów, nowa sytuacja i nowa rzeczywistość w której mój organizm próbuje się odnaleźć.

Bejbi blues, bo tak ładnie nazwane jest to uciążliwe zjawisko, jest coraz powszechniejszy! Coraz głośniej się o tym mówi, bo to nic wstydliwego! i trzeba o tym mówić, by inne matki przechodzące przez to samo nie czuły się „słabsze” czy „gorsze”!

Ja nie czuję się gorszą matką przez to, że dwa razy wpadłam w sidła tej mieszanki uczuć i nastrojów. Chyba nawet czuję się silniejsza, bo co nas nie zabije to nas wzmocni!:)

13461245_1174985215868702_636639642_o

13461307_1174985299202027_288190259_o

13467811_1174985272535363_697510069_o

13445940_1174988255868398_1903146787_o

13446124_1174988405868383_1272373130_o

Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Agnieszka

    Przy moim babyblusie cierpiał mój Pan Mąż ….. Bidulek, na nim sie odbiło 🙂 ale poradził sobie wyśmienicie !!!

    • admin

      Mój też jest dzielny! 😊 myślę że da radę i tym razem😉

  • U mnie bejbi blus trochę się opóźnił ale daaaał się we znaki całemu otoczeniu 😉 Powodzenia w zwalczaniu! 🙂

    • admin

      u mnie się przeciąga, ale walczę!:)

    • mój się za to przedluza, ale dajemy rade!