Czego boi się matka wracająca do pracy?

Stało się!

Mój pierwszy dzień po długiej przerwie w pracy zawodowej za mną. Stres był już od kilku dni, ale teraz wiem, że nie był potrzebny.

Nie wszyscy wiedzą, ale przed ciążą pracowałam jako przedstawiciel handlowy w firmie kurierskiej. Kochałam swoją pracę i zawsze byłam jej oddana. Jedna część mnie już od dawna marzyła o powrocie na etat, jednak druga połowa chciała być z dziećmi. Teraz nadszedł koniec urlopu i decyzja zapadła.

Czego się boję?

Może zacznę od tego, czego się nie boję. Nie boję się obowiązków, ciężkiej pracy, czy długiej jazdy autem. Wcześniej sprawiało mi to radość, więc i teraz pewnie też tak będzie. Poza tym możliwość poznawania co dziennie nowych ludzi sprawiała mi wręcz frajdę.

Teraz jestem jeszcze lepiej zorganizowana, mam podzielną uwagę i umiem wykonywać kilka obowiązków na raz. Myślę, że czas spędzony w domu nauczył mnie też fokusować się na rzeczach ważnych i omijać te niepotrzebne(jak plotki, kawusie biurowe, czy inne pochłaniacze czasu:P))

Nie martwię się też o dzieci. Są w dobrych rękach. Idusia w przedszkolu, które uwielbia, Tymcio w domu z ciocią, którą wreszcie pokochał. Jestem o nie spokojna.

Oczywiście jak każda kobieta martwię się o dom, o zakupy, o obiady i o logistykę naszego życia. Zawożenie Idy do przedszkola, odbieranie i zapewnienie dzieciom dodatkowych atrakcji po południu. Jakie to przyziemnie, prawda? I tak mocno związane z kobietą.

Mężczyzna, który idzie do pracy, który ją zmienia nie zadręcza się logistyką domową. Nie martwi o to kiedy będzie jeździł na zakupy, a kiedy  nastawiał pralkę. My jednak jesteśmy inaczej zaprogramowane. Macierzyństwo programuje nam głowę i obowiązki związane z życiem domowym już zawsze będą dla nas najważniejsze. Taka nasza natura.

Ale to czego tak naprawdę się obawiam, co spędza mi sen z powiek to strach…

..

..

..

strach przed utratą czasu. Utratą chwil..magicznych chwil, które już nie wrócą.

Boję się, że ominie mnie jakiś ważny moment w życiu moich dzieci. A czasu nie da się cofnąć. Nic dwa razy się nie zdarzy. Niestety.

W piątek Ida ma pierwszy bal w przedszkolu a ja jestem w delegacji..

I choć strasznie mnie ciągnie do tej pracy, to jednak serce matki krwawi. Ważny dzień, a ja będę 250 km od niej.

Poradźcie mi kochane mamusie, jak radziłyście sobie z tęsknotą? jak przeżyłyście pierwsze dni po powrocie do pracy?

 

Facebooktwittergoogle_pluspinterest