czy moje dziecko pójdzie na Halloween?

Koniec października i jak co roku dyskusja w internecie wrze. Halloween, fajna zabawa dla dziecka, czy zapominanie o „własnej  narodowej” tradycji? Ostatnio dostałam maila z zapytaniem, czy puszczę moje dziecko na imprezę Halloween? No cóż raczej NIE pójdzie, a czemu..czytajcie dalej!

 

halloween-ciekawostki-3

Nie pójdzie, bo jest za mała na taką zabawę.  Jednak jeśli za rok, czy dwa zapyta o taką możliwość nie usłyszy NIE!

W zeszłym roku pierwszy raz  31-go października zapukały do naszego mieszkania dzieci przebrane za kościotrupy w poszukiwaniu łakoci. Zaskoczyły mnie serio! Zdziwiłam się i nie do końca wiedziałam jak mam się zachować, bo nie byłam na to przygotowana. Jednak po chwili zastanowienia doszłam do wniosku, że to przecież zabawa! Jedynie zabawa! Dlaczego więc nie sprawić im radości ?

Kościół oburza się na dźwięk nazwy tego święta. A ja się pytam, co do cholery jest nie tak?

Że co, że to dzień kiedy zaciera się granica między światem żywych, a umarłych? że złe jest zapraszanie do domów duchów przodków i odstraszanie złych zjaw?

Serio myślą, że nasze pociechy urządzają seanse spirytystyczne i zabawy z duchami? Palą ogniska i wykonują tańce śmierci? Żart chyba.. To tylko zabawa dla dzieci. Czy nasze dzieci naprawdę rozumieją co jest złego w opowieściach o duchach i zmarłych? Nie! dla nich jest to przede wszystkim frajda w przebieranie się! wymyślanie fajnych strojów, malowanie twarzy i oczywiście zbieranie łupów w postaci słodyczy! czy naprawdę jest to taka zbrodnia?

Czemu mam odmówić swoim dzieciom radochy, spędzania czasu z innymi ?

Krytycy mówią, że to zapominanie o polskości. O tradycji naszej, o naszych wartościach? Ale czy naprawdę tak jest?

Moim zdaniem to sprawa zdrowego rozsądku.

Prawda jest taka, że to od nas rodziców zależy jak nasze dzieci będą patrzyły na oba te dni. Czy ważniejsze będzie zabawa w przebieranki 31 października, czy zapalenie światełka na grobie 1 listopada. Choć jedno z drugim się wcale nie wyklucza! Jeśli my rodzice nie nauczymy dzieci czczenia pamięci zmarłych, nie będziemy ich zabierać co roku 1 listopada na cmentarze i nie pokażemy jak należy celebrować pamięć bliskich to nasze dziecko już za chwilę nie będzie miało potrzeby by tam jeździć! Cały ciężar odpowiedzialności i edukacji w tej sprawie spada na barki rodziców. To kwestia dawania dziecku przykładu, opowiadania o tym co jest naszą tradycją, a co jedynie zabawą.

A wy mamusie co myślicie o Halloween?

halloween111

Zapisz

Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Do mnie nikt nie przyjdzie po cukierka, bo furtka zamknięta na klucz, a moja suka biega po podwórku i straszny szczekaniem 😂😂😂 za to dynia dzisiaj stanie na schodach, bo zaczynamy zabawę ☺

    • A jak Kubuś zapyta czy może się przebrać i chodzić z dziećmi to pozwolisz?

      • Myślę, że na mojej wsi to raczej się nie stanie. Za mało dzieci, za duże odległości między domami. Nie mam nic przeciwko zabawom w hallowen. Gdybyśmy mieszkali w miejscu gdzie tych dzieci byłoby dużo i takie zabawy z chodzeniem po domach by się odbywały, to pewnie byłabym przygotowana na gości. Jeśli Kuba zapragnie zabawy hallowenowej to pewnie, że mu na to pozwolę. Na razie jeszcze nie dokońca rozumie, choć po obejrzeniu bajek w tv chodzi po domu i mowi do nas „cukierek albo psikus” ☺

        • Widzę że mamy podobne zdanie😊 my mieszkamy w bloku ale o dziwo dziś nikt ie zapukal.

  • Kamila

    Dzieci są czymś najczystszym, nieskazitelnym są pięknem i niewinnością samą w sobie. Ja nie chcę odbierać swoim przebierając je za kościotrupy. Jest mnóstwo imprez gdzie dzieci mogą świetnie się bawić np bal jesieni, bal malucha, bal karnawałowy itp. Nie muszą wcale biegać za słodyczami po bloku, żeby być szczęśliwe.
    A tak swoją drogą po co chrzcić dzieci jak i tak nie przywiązuje się uwagi do nauki Kościoła? Skoro na chrzcie obiecujemy przekazać im tą naukę to czy jawne popieranie halloween nie jest przejawem hipokryzji?

    • nie wiem, czy to hipokryzja. Nie opowiadam dziecku o duchach, nie popieram pogańskich zabaw i „odprawiania czarów”, ale przebieranie się w samodzielnie przygotowane stroje, czy drążenie dyni to przecież nie zbrodnia.