Dlaczego BOTOKS mnie nie oburzył?

Do kin wszedł nowy film Patryka Vegi „BOTOKS”. Oficjalna premiera odbyła się 29 września, a film już po pierwszym weekendzie jest głośno komentowany.

Jednym się podoba, inni nie mają zdania, ale jest gro ludzi oburzonych i głośno wyrażających swój sprzeciw wobec filmu.

W pełni zgadzam się z jednym stwierdzeniem przeciwników, film powinien nosić tytuł ABORCJA, a nie BOTOKS. Prawda jest taka, że ukazane sceny mało mają wspólnego z botoksem, a cała historia kręci się wokół problemu aborcji.(jednak pewnie wtedy nie przyciągnąłby do kin tyle narodu) Film jest mocny nie ma co się oszukiwać. Ja osobiście nie oglądałam polskiego filmu z takimi odważnymi scenami ukazującego tyle problemów społecznych.

Ludzie się oburzają, że sceny brutalne, a ja się zastanawiam, czy widok porodu odstrasza bardziej niż jakaś strzelanka, czy ucinanie rąk na horrorach? Czy widok wyciąganego maleństwa podczas cesarki lub wykrwawiającej się kobiety na stole operacyjnym tak bardzo w nas uderza, że ludzie wychodzą z kin? Czy to budzi wstręt? A może chodzi o widok tego co dzieje się z zarodkiem po zabiegu aborcji? <<jedyne co mnie w tym brzydziło, to te kobiety, które się na to decydują>>

Widzowie skarżą się, że film „lansuje” mózg. Po kilku dramatycznych scenach reżyser próbuje „rozładować atmosferę” sceną z babcią i mandarynkami w pochwie. Jasne, że jest to słabe, a może nawet żenujące, ale przecież takie jest życie. W jednej sali szpitalnej trwa walka o życie pacjentów, a w drugiej lekarze walczą ze skutkami zwykłej głupoty ludzkiej. Taki przekrój społeczeństwa, co w tym nierzeczywistego?

Myślę, że o wiele gorsze jest to, że na codzień nie dostrzegamy tych problemów, że milczymy i przymykamy oko na to co dzieje się w szpitalach. Nie mamy odwagi zagłębić się w to, co tam się tak naprawdę dzieje. Nie od dziś wiadomo, że to jedna z najbardziej skorumpowanych i zepsutych profesji. Status lekarza daje przewagę i wyższość, tak jest było i pewnie długo jeszcze będzie. NIESTETY.

Moim zdaniem film kapitalnie oddaje rzeczywisty obraz tego jak my KOBIETY musimy łokciami rozbijać się w męskim świecie i walczyć o swoją pozycję. Jak bardzo twardo musimy stąpać po ziemi, by nie dać się  pominąć i by nie stać się marionetkami w męskich rękach.

Przyznaję szczerze, że nie tego się spodziewałam po reżyserze kultowego już „PITBULLA” jednak film napewno mnie nie oburzył. Choć szłam do kina nastawiona na mile spędzony czas przy komedii z tekstami Tomka Oświecińskiego z moją ukochaną Agnieszką Dygant w jednej z głównych ról. I choć już po kilku pierwszych scenach wiedziałam, że to będzie inne kino, inny wymiar nie żałuję wydanych na bilet pieniędzy.

Film mnie nie oburzył. Nawet nie obrzydził. Był karykaturą polskiej rzeczywistości szpitalnej. Wyraźnym obrazem zależności koncernów farmaceutycznych i ich ” specyfiki działania”. Ale czy ktoś z nas miał złudzenia, że jest inaczej? Że takie rzeczy się nie dzieją? że korupcja, zepsucie i alkoholizm to obce dla naszego środowiska lekarzy kwestie? Ja takich złudzeń już dawno nie miałam.

Zdecydowanie nie jest to film na miły wieczór, nie jest to film dla kobiet w ciąży i pewnie połowy mężczyzn, którzy nigdy nie zrozumieją kwestii ciąży i porodu tak doskonale jak kobiety.

Jednak..

Film po raz kolejny w ostatnim czasie uświadomił mi jak wielką wartością są zdrowe dzieci w dzisiejszym świecie i z tego powodu cieszę się, że go obejrzałam.

 

 

Facebooktwittergoogle_pluspinterest