Doceń męża, który Ci pomaga

To zdanie doprowadza mnie ostatnio do furii i jest przyczyną wielu sprzeczek u nas w domu. Bo czemu do cholery on ma mi pomagać?

Ostatnio jedna z czytelniczek napisała, że nie wiem co to prawdziwe życie, skoro mam czas na przyjemności i spełnianie się. Zarzuciła mi, że notorycznie skarżę się, że jestem zmęczona, a przecież mam męża który mi pomaga. Leżał razem ze mną i dziećmi w szpitalu, zajmuje się nimi wieczorami dzięki czemu ja mam czas 3 razy w tygodniu wyjść na trening, czy na wypicie kawy na działce. Trochę się zagotowałam na początku, ale odpisałam grzecznie, że wszystko jest kwestią organizacji. O temacie zapomniałam.

Święta i spotkanie rodzinne jednak przywróciły temat. Ktoś mimochodem rzucił tekst: „powinnaś docenić, że mąż tak Ci pomaga przy dzieciach, nie każdy przecież pomaga” . Wtedy dostałam piany!

Docenić, że mi pomaga?! A przepraszam, czy to nie są także JEGO dzieci i JEGO obowiązki?

Żyjemy w dobie wolnych związków i gender, a duża część społeczeństwa(nawet kobiety) nadal uważa, że kwestia opieki nad dziećmi i obowiązki domowe to obowiązki kobiety-matki. Mężczyzna powinien jedynie zarabiać na ten dom. Serio?! Dopóki sama nie miałam dzieci nie sądziłam, że aż tak zaściankowi jesteśmy.

Czasy się zmieniły. Kobiety są świetnie wykształcone i często zarabiają tyle co mężowie. Czemu, więc jedynie ona ma być odpowiedzialna za dziecko i za porządek w domu? Poza tym, to że my jesteśmy w ciąży, przeżywamy poród nie czyni z nas jedynych opiekunów dziecka. Nawet, jeśli mówiąc potocznie partnerka „wrobiła go w dziecko”, to chyba on wiedział jakie konsekwencje niesie za sobą sex. Czemu teraz narzeka na pobudki w nocy i zabawki porozrzucane po mieszkaniu?

Dziecko to wspólne szczęście, ale i wspólny obowiązek.

Mój mąż nie jest na misji w Afganistanie, czy na drugim końcu świata. Codziennie po pracy wraca do domu, więc czemu miałby nie brać czynnego udziału w wychowywaniu naszych dzieci. Naszych wspólnych dzieci na które świadomie się zdecydowaliśmy.

Czy tylko w moim interesie jest by wyrosły na mądrych ludzi? Czy tylko w moim interesie jest, by nie były głodne i brudne? Czy tylko o mnie będzie świadczyć to jak je wychowamy? NIE!

Czemu więc mam się cieszyć, że mi pomaga? On nie ma mi pomagać. On ma mnie uzupełniać i wspierać w wychowywaniu w miarę swoich możliwości.

Zgadzam się, że te możliwości są różne. Są ojcowie, którzy pracują w delegacjach, są tacy co pracują na kilka etatów i nie każdy ma takie same możliwości, ale naprawdę każdy jakieś ma. Jeśli nie w tygodniu to w weekendy i święta. Wszystko jest kwestią organizacji, chęci i odpowiedzialności.

Ja nie spodziewam się, że elektryk będzie codziennie chodził z  naszymi dziećmi na spacer, czy gotował im obiad. Jestem realistką. Poza tym ja jeszcze jestem na urlopie macierzyńskim i przebywam w domu. Własny biznes, który prowadzi mój mąż to odpowiedzialność i praca non stop. On nie może poświęcić tyle uwagi dzieciom, ile by chciał. Budowa domu, którą rozpoczynamy to kolejne zobowiązanie i pochłaniacz czasu-czasu rodzinnego. Przecież nie zamknie interesu, by pilnować budowy-bo nie będziemy mieli z czego jej dokończyć. Musi pracować, ale mimo tych zobowiązań musi także wygospodarować czas dla rodziny, dla dzieci.

Tata jest ważny tak samo jak mama

O tym, że rola ojca jest ważna pisałam TU. Teraz z perspektywy czasu widzę, że im dziecko starsze tym bardziej potrzebuje obecności taty w swoim życiu. Dla Idy tata jest największym autorytetem. Wszystko co jest taty jest święte, a zdanie taty zawsze ma wyższość nad zdaniem mamy. Dla niej czas spędzony z tatą jest nagrodą, jest czymś na co ona czeka przez cały dzień będąc ze mną w domu. Dlaczego więc on miałby nie podarować jej tego czasu? z lenistwa, z wyrachowania?!

Bo jest zmęczony? musi odpocząć? A ja to leżałam cały dzień na kanapie?! Samo wyjście na spacer z moimi bąblami to poważna operacja logistyczna. Musi się to odbyć po posiłku, po kupie, nie w czasie drzemki..czasem naprawdę ciężko ich zsynchronizować.

Oczywiście, są też mężczyźni, którzy mówią, że się do tego nie nadają. Że się brzydzą pewnych obowiązków?Wszystkiego jednak można się nauczyć-wystarczą chęci. Niech nie myślą, że my to całe życie marzyłyśmy by wycierać brudne tyłki, czy ścierać zalaną podłogę. Teraz jesteśmy na takim, a nie innym etapie życia i teraz takie wyzwania zsyła nam życie. Nam obojgu, nie mi! Ja nie mam problemu, by wykłócać się o to z mężem. By nieustannie uświadamiać mu ile pracy jest w domu i że to wszystko nie tylko w moim interesie jest.

Mężczyzna, który nie ma chęci i aspiracji spędzania czasu ze swoimi dziećmi nie jest ich wart. Życie z człowiekiem, który woli patrzeć w TV, czy codziennie spotykać się z kumplami zamiast kąpać dziecko to nie RAJ- wierzę!

1
Something is wrong. Response takes too long or there is JS error. Press Ctrl+Shift+J or Cmd+Shift+J on a Mac.
I tak jestem przekonana, że matka, która nie może liczyć na wsparcie partnera ma gorzej niż ja, ale do cholery przecież to jej wybór! Przecież to ona wybrała takiego mężczyznę na ojca swoich dzieci, nieprawdaż? czemu więc teraz ma pretensje do mnie, że ja wybrałam kogoś innego? Z zazdrości? Nie wiem, nie oceniam, ale warto pamiętać, że wybór mamy zawsze:)

 

Facebooktwittergoogle_pluspinterest