Dom postawiony na głowie

 

Cały dom postawiony na głowie i to wcale nie przez trzęsienie ziemi, czy chociażby remont, a przez KATAR. Tak jeden mały katar u dziecka i wszystko się sypie..

DSC03914

A wszystko zaczęło się w sobotę. Od rana aura była mało sprzyjająca, a wręcz dobijająca, ale postanowiłyśmy nie dać się jesiennej chandrze i wybierałyśmy się po drzemce do naszego prywatnego lasu na sesję zdjęciową. Torba spakowana obiad zjedzony( choć z grymasem) dziecko poszło spać. Obudziła się po godzinie, a nie jak zwykle po pół i co widzę- lejący się z nosa katar. Mierzymy gorączkę i 37,8( niby nie ma tragedii u takiego maleństwa, ale u nas to zwiastuje już dalsze atrakcje AGAIN!:( ) no i sesji nie będzie. Spaceru w lesie też nie, ani pierwszego grzybobrania też nie będzie.  Katar niweczy wszystkie nasze plany.

no i już poszło jak po maśle.. choć naszprycowałam księżniczkę witaminą C i syropkiem, poprawa była tylko chwilowa. Niedziela cała zasmarkana minęła mało przyjemnie, a w poniedziałek już z samego rana kierunek przychodnia.

Niby nic groźnego bo katar, ale dostaliśmy antybiotyk, bo w niedzielę lecimy do Turcji na wakacje i dziecko musi być zdrowe. Nie ma innej opcji. !

Siedzimy w domu, kisimy się obie, ale nie ma innej opcji cel jest jasny 8 dni w ciepełku All inclusive.

Myszka, źle śpi w nocy więc mama rano wygląda jak zombi( nie pomogła nawet nałożona maseczka podobno natychmiastowo poprawiająca wygląd skóry), ale co dziwić się maleństwu jak  katar spływa i utrudnia oddychanie. Męczy się malutka bardzo.

Chęci na zabawę, czy kreatywne spędzanie czasu brak nam obu. Już od rana z YT lecą ukochane Jagódki dziecka by choć na chwilę poprawić jej humor i zobaczyć uśmiech.

Śniadanie jem z dzieckiem na rękach by odwrócić jej uwagę i niezadowolenie od kataru. Sprzątnie, prasowanie i wszystko co robimy we wtorek odkładam na dalszy plan, trzeba jakoś przetrwać dzień z marudzącą księżniczką. Jest 10.30, a ja padam na twarz- nawet nie chcę liczyć ile jeszcze godzin zostało do snu nocnego by nie stracić resztek dobrego nastroju ( Idusia w dzień łapie tylko krótkie 30 min drzemki, więc ja nie zdążę zasnąć, a ona już siedzi i ciągnie mnie za włosy- to ostatnio ulubiony sposób na pobudkę mamy).

Myszka padła o 10.15, jest 10.45 i właśnie siada na łóżku. Ja naprawdę twierdzę, że ona ma w sobie jakiś  programator, czy elektro zegar i sen programuje jak zmywarka cykl. 30 min i koniec kropka.!

dzień mija szybko, choć marudnie lecz Idunia

Uśmiecha się wreszcie… i to bez Jagódek, może jest dla nas szansa!:)  cała moja frustracja mija. Te brązowe oczka sprawiają, że nie myślę o tym czego nie zdążę dziś zrobić, ale że to kolejny wspólnie spędzony dzień. ( choć zasmarkany :P)

DSC03884

DSC03915

Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Mama Julci

    Biedna Idusia! Nasza Julcia też męczy się z katarkiem, czego winą są wychodzące górne jedynki.
    Trzymam kciuki by wakacje się udały :).

    • admin

      biedna Julcia, łączymy się w bólu. buziaki dla was!