drugie macierzyństwo jest łatwiejsze

Najtrudniej jest być mamą po raz pierwszy! Potwierdzam i podpisuję się pod tym obiema rękami. Za drugim razem jest już łatwiej..

tymon15

Jeszcze nie dawno wydawało mi się, że jak Tymon pojawi się na świecie to wszystko się zawali. Zaleje nas fala prania, syf w domu będzie widoczny nawet z ulicy, koszty ubranek i pieluch zrujnują nasz budżet, a ja będę wyglądać jak wampir, bo nie prześpię nawet chwili w nocy. Minęło prawie 5 miesięcy i nadal żyjemy. I nie licząc kilku ” gorszych chwil” mamy się całkiem nieźle.

Choć z każdym kolejnym dzieckiem przybywa obowiązków i zajęć, to naprawdę najtrudniej poradzić sobie za pierwszym razem. Pierwsze dziecko wywraca świat do góry nogami. Zmienia całe dotychczasowe życie. Każde kolejne dziecko wnosi wiele i uczy mamę dodatkowych ” wszechmocy”.

Co teraz zmieniło się w moim macierzyństwie?

  • mniej stresu i nakręcania się

Zdecydowanie przy Tymonie jestem spokojniejsza. Nie nakręcam się, nie szukam „rad” w internecie. Nie wymyślam chorób dziecku i nie czytam co już powinien robić, a czego nie robi. Wyluzowałam i nie spinam się przy każdym płaczu.

  •  mądrzejsze zakupy

Druga wyprawka była bardziej przemyślana. Z jednej strony miałam już sporo rzeczy po Idusi, ale z drugiej jestem rozsądniejsza. Nie kupuję ubranek ” ładnych, zdjęciowych”. Stawiam na wygodę dziecka i komfort przebierania go. Synek zaopatrzony jest w więcej ubranek bawełnianych, a nie z ładnie wyglądających materiałów, jak to było w przypadku IDUSI. Nie kupuję bzdur i niepotrzebnych gadżetów. MINIMALIZM totalny!

  • pomoc od innych

Chętnie przyjmuję pomoc z zewnątrz. Czy to od mamy, czy teściowej, czy przyjaciółki. Co więcej sama dzwonię i proszę o pomoc. Zdecydowanie jest łatwiej, kiedy nie zgrywa się bohaterki i nie chce ze wszystkim radzić sobie samemu.

  • wychodzę do ludzi

Choć to nie lada wyzwanie. Wyprawa z dwójką, szczególnie, gdy leje to ciężki orzech do zgryzienia, jednak wychodzę z domu. Spotykam się ze znajomymi, poznaję inne mamy z dziećmi, czy jeździmy na kulki. Z Idusią więcej siedziałam w domu. Z 6-tygodniowym Tymonem pojechałam nad morze i na zjazd dla blogerów. Nie izoluję Tymcia, siostra dostarcza mu już tak wiele baterii i wirusów, że te z Biedry mu nie straszne:P

  • sztuka odpuszczania

Choć wciąż nad tym pracuję i codziennie walczę ze sobą, to odpuszczam. Nie sprzątam codziennie. Nie zmywam podłogi po nocach i nie stoję przy desce do prasowania o 5 nad ranem. Czasem jem kanapki na obiad, albo nie mam w lodówce nic prócz światła. Odpuszczam.

  • zapominanie o potknięciach

Kładąc się do łóżka zapominam o dniu dzisiejszym. Rano wstaję z nowym dniem i pustą kartką. Nie wypominam sobie potknięć i nie myślę o tm, jak wczoraj moja dwulatka dała mi w kość. Nie rozpamiętuje braku obiadu, czy sterty prania z wczoraj. Nowy dzień nowe możliwości i nowe pozytywne nastawienie.

  • przestałam żyć jedynie dziećmi, myślę też o sobie

Choć teraz powinnam mieć mniej czasu dla siebie, a może nawet nie mieć go wcale to właśnie ja bardziej walczę o ten czas. Zamiast wieczorem prasować ubranka piszę bloga, albo czytam książkę. Nie myślę tylko o dzieciach i ich potrzebach. Codziennie znajduję „5 minut” dla siebie. Maluję się, nie chodzę w dresie i sprawiam sobie przyjemności, raz mniejsze, raz większe. Nie wydaję kasy tylko na dzieci, myślę też o swoich potrzebach. Taka ze mnie egoistka!:)

 

Drugie macierzyństwo zmieniło mnie. I nadal zmienia. Moje dzieci i czas z nimi spędzony sprawiają, że dorośleję. Wychowuję je coraz bardziej intuicyjnie. Nie czytam miliona poradników i nie nakręcam się każdym atakiem histerii. Jestem spokojniejsza i szczęśliwsza. W końcu teraz codziennie dostaję podwójną dawkę miłości:)

tymon11

 

 

 

tymon16

Zapisz

Zapisz

Facebooktwittergoogle_pluspinterest