Fazy matki

Każda z nas nie tylko, ŻONAELEKTRYKA ma swoje FAZY. Bo macierzyństwo to złożony proces, który wymaga przejścia wszystkich.

 

My kobiety, płeć piękna i słaba według stereotypów codziennie dwoimy się i troimy by sprostać wyzwaniom jakie niesie ze sobą macierzyństwo. Każdy nasz dzień to walka ze swoimi słabościami i zmęczeniem. Nagroda za te wysiłki jest jednak bezcenna.

W całym tym zwariowanym procesie przechodzimy przez wiele FAZ.

Matka ” spięta dupa”– to chyba pierwszy etap przez, który przechodzimy zaraz po porodzie. Wszystko jest nowe. Wszystkiego się boimy, badamy i robimy ze starannością. Przeżywamy kolor każdej kupy, przebieramy śpioszki z kropelką mlekai czytam skład nawet soli fizjologiczna. W nocy pięć razy sprawdzamy, czy malec oddycha, i czy przypadkiem nie wykopał się spod  6 kocyków. Pierzemy, parzymy i szorujemy każdy przedmiot, który ma styczność z bobasem.  W końcu jednak zdajemy sobie sprawę, że trzeba wyjąć spinkę z dupy i zacząć żyć. (albo jakaś dobra duszyczka pociąga nas za warkoczyk i stawia do pionu:)))

Matka perfekcjonalistka – obiad na czas przygotowany. Drzemka też według harmonogramu. Drzemka oczywiście w łóżeczku i bez smoczka. Ubranka codziennie wyprasowane, kubeczek na picie przygotowany, a zabawki ułożone na półkach po każdej zabawie. Matka w tej fazie wstaje o 5.30, by o 7 mieć na gazie zupę(oczywiście BIO i bez soli), gotowe śniadanie dla skarba (zbilansowane of course) i z uśmiechem nr.6 wyciągać go z łóżeczka. Życie i codzienność kręci się wokół malca. Wszystko o wyznaczonych porach, obowiązkowy spacer i nauka odgłosów zwierzątek. Kosztem snu, własnych przyjemności angażuje się jedynie w wychowanie malca. Taką matką chciałam być, ale szybko zrozumiałam, że się do tego nie nadaję, że to sprzeczne z moją potrzebą siebie.

Matka kwoka– sama wszystko robi najlepiej. Tylko ona jest w stanie odpowiednio dobrze zajmować się swoimi pociechami. W tej fazie tylko ona wie, co dla nich jest najlepsze. Jest kompanem zabaw, najlepiej utuli i wycałuje każde stłuczone kolano. Matka kwoka wszystko przy dziecku robi sama, bo kto jak nie ona. To przecież właśnie ona najlepiej ubiera, przewija, karmi, czy kąpie. Nikt nie jest w stanie dorównać jej zdolnościom opieki nad pisklętami. Marzy o wolności i opuszczeniu kurnika, jednak strach, że coś może się wydarzyć ją odstrasza. Taką fazę przeżywam, kiedy wracam po treningu do domu. Wracam oczywiście z wyrzutami sumienia, że zostawiłam pociechy swe i ośmieliłam się wyjść na 1.5h.  Za każdym razem dzieci witają mnie ciosem w serce, bo świetnie bawią się pod opieką babci, czy taty, albo śpią. 

Matka wyluzowana-nie chcesz teraz obiadu, ok- zjesz później. Nie chcesz tej bluzeczki, ok- poszukamy innej. Nie chcesz się bawić sam- choć razem coś poszukamy. Matka w tej fazie oaza spokoju, której nic nie wyprowadza z równowagi, ani rozlane picie 15-sty raz dziś, ani ciasteczko wgniecione w kanapę. Rozumie potrzeby dziecka, ale pamięta też o swoich. I choć zabiera dziecko wszędzie( i do marketu i do dentysty) to nie ma wyrzutów sumienia, kiedy zostawia bąbla z dziadkami, a sama idzie do kina, czy na kawę z przyjaciółmi. Czasem gotuje, czasem coś kupuje, a czasem jedzie do swej mamy, by nakarmić swe pociechy, bo jej się gotować nie chce. Umie odpuszczać, ale wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Nie boi się płaczu swoich dzieci i wie, że czasem muszą wylać grochy, by emocje opadły.  Staram się, właśnie taką matką być, ale moje nerwy i potrzeba kontroli sytuacji czasem są ponad mnie.

Matka, faza „a róbta co chceta”  -to najczęściej faza wieczorna.  Matka w tej fazie rozkłada ręce i czeka co dzieci wymyślą. Pozwala jeść cukierki, czy ciastka, bo nie ma siły wysłuchiwać kolejny awantur. Ona czeka i odlicza minuty, aż dzieci padną, a ona razem z nimi. Nie krzyczy, kiedy wdeptuje na rozsypane zabawki. Dzielnie znosi wytartą w jej bluzkę truskawkową buzię, czy skoki po jej plecach. Pozwala wyciągać szpargały z szafek i nie zastanawia się, gdzie zostaną wyniesione. Brak jej sił na łagodzenie sporów-jedynym celem w tej fazie jest przeżyć w komplecie. Każda z nas ma taką fazę, ale nie każda ma odwagę się do niej przyznać. Ostatnio to moja ulubiona faza, bo zawsze przybliża mnie do snu:))

A ty w jakiej fazie aktualnie się znajdujesz??:))

   

 

Facebooktwittergoogle_pluspinterest