jestem matką, jestem wojowniczką!

tak właśnie ja! nie żadną zapaśniczką, czy bokserką. Jestem fighterką.  Ja, siedząca w domu,  kura domowa jestem WOJOWNICZKĄ!

15231554_1308328585867697_305524457_o

Zawsze marzyła mi się duża rodzina. Chciałam mieć trójkę dzieci, psa domek z ogródkiem i męża, który o 17 wraca do domu z uśmiechem na twarzy. Sielanka.

Pewnie kiedyś tak będzie, ale jeszcze nie teraz(mój mąż nawet nie chce słyszeć o trzecim dziecku, mówi, że gotów jest dwa psy kupić by była zgodność sztuk w domu:P))

Teraz moja rzeczywistość to WALKA. Nie z dziećmi, nie z płaczem, czy krzykiem, codzienność z dwójką maleństw to walka z CZASEM. Walka by każdemu z dzieci poświęcić odpowiednią ilość czasu i uwagi. By sprawiedliwie rozdzielić coś, co za cholerę nie chce się rozciągnąć. <<choć bardzo bym chciała>> Walka by w tym wszystkim nie zatracić siebie i złapać choć maleńki oddech.

Dni mijają nawet nie wiem kiedy, a czas drzemki dzieci w którym mogę „spokojnie” coś zrobić upływa jak skinienie palca. Piorę, sprzątam, gotuję i latam po domu z „wywieszonym jęzorem”, a przecież „cały dzień siedzę w domu”, więc teoretycznie wszystko powinno być zrobione z palcem<<wiecie gdzie>>

Rzeczywistość odbiega jednak od tej wizji. Nie mogę uruchomić nic hałaso-gennego w porze snu Idusi, ale też nie mogę wszystkiego wyłączyć bo Tymcio nie lubi spać w ciszy. Walczę by pogodzić ich odmienne upodobania i temperamenty.

Walczę też ze sobą. Walczę by mi się chciało, chcieć. Walczę ze zmęczeniem po nieprzespanych nocach i z potrzebą „oderwania się na chwilę”. Pokonuje senność o poranku i chęć krzyku o 4 w nocy, kiedy po raz 7 usypiam syna. Walczę by Idusia zjadła obiad i by wykrzesać z siebie resztki sił i uśmiech podczas zabawy z nią. Wymyślam kreatywne zabawy i próbuję rozbudzić w niej ciekawość świata, kiedy sama marze o łóżku i „odmóżdżającym serialu”. Nie poddaję się, walczę dalej..

Walczę o przyjaźnie i relacje z ludźmi. Nie rezygnuję z kontaktów z bliskimi mi ludźmi i nie chcę by moje dzieci stały się barierą. Zapraszam przyjaciół do siebie, bo nam ciężko wyjść gdzieś, zwłaszcza, że Ida non stop z gilem:/ Walczę by nie zamykać się jedynie na kontakty z innymi matkami i rozmowy o dzieciach. <<choć zazwyczaj każda rozmowa, nawet z bezdzietnymi kończy się na dzieciach>>

Walczę by mieć czas dla męża. Czas na rozmowę i czas na sex. O to też trzeba walczyć, bo nawet na takie przyjemności zaczyna brakować czasu. Czasu i sił.

Ostatnio mało mnie na blogu, bo nieustannie przegrywam walkę o czas na niego. Wieczorem padam razem z Tymkiem, by w nocy walczyć z jego problemami ze snem(jest mały progres, jednak poprawą jeszcze tego nazwać nie można)

I choć przegrywam walkę z czasem, z bezradnością i z kilogramami to..

Jestem matką, jestem wojowniczką i KOCHAM ten stan.

Jedyne czego chcę to by nie zabrakło mi sił na tę codzienną walkę!

15182348_1308329052534317_1357665060_o

 

15224656_1308321869201702_1559649248_o

 

15224733_1308328749201014_1046947603_o

 

15225361_1308329189200970_283175964_o

 

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Gratuluję codziennej wytrwałości i życzę dużo sił w zmaganiu się z czasami trudną rutyną. Najważniejsze abyś miała satysfakcję z bycia tym, kim jesteś i z miejsca w którym jesteś!