koniec mlecznej drogi

Nie była to dla mnie łatwa decyzja. Choć mówili wstrzymaj się, dasz radę. To poddałam się i jestem szczęśliwsza.

Miałam o tym nie pisać, miałam nie podejmować tematu, bo nie chcę wywołać burzy pod postem. Jednak ilość waszych wiadomości i pytań co u nas uświadomiła mi , że winna jestem szczerość.

A więc, oprócz tego, że mamy katar wszyscy czworo to mamy się naprawdę lepiej! Już jakiś czas Tymcio pije mleko modyfikowane, jednak niedawno całkiem zakończyliśmy ” przygodę z naturalnym karmieniem”. Mimo przestróg wreszcie zaczęliśmy spać(nawet z katarem). W dzień i w nocy!:) Wielki przełom i ulga!

Doskonale wiem, że mleko matki jest najlepszym pokarmem dla dziecka. Ma mnóstwo składników i wartości odżywczych, których nie jest w stanie dostarczyć żadna mieszanka. Znam świetnie zalety takiego sposobu karmienia i zgadzam się z nimi. Niemniej od początku wiedziałam, że nie będę karmiła długo. Chciałam dotrwać do 9 miesięcy jak z Idusią.

JEDNAK PODDAŁAM SIĘ.

Wysiadłam i postanowiłam świadomie zakończyć naszą przygodę z piersią.

Przyczyn było wiele. Nieskończona ilość nocnych pobudek, i głośne domaganie się piersi << teraz budzimy się max trzy razy>> Wycieńczenie psychiczne i fizyczne. Poza tym brak akceptacji innych opiekunów przez mojego synka i totalny chaos organizacyjny. Nie będę opisywała wszystkiego, nie chcę się tłumaczyć, czy zwalać winy na ból<<  wraz pojawieniem się zębów w małej buźce moje brodawki zaczęły krwawić>>

Podjęłam świadomą decyzję o odstawieniu piersi i  nadal uważam, że była to słuszna decyzja. Jakość naszego życia i snu zdecydowanie się poprawiła. Tymcio wreszcie dał się uregulować. Mamy stałe pory drzemki, karmienia i zabawy. Nasz dzień jest schematyczny, a nie chaotyczny.

Nie uważam, że zrobiłam krzywdę dziecku. Nie okazuję mu mniej bliskości, czy uwagi.  Nie straciłam z nim więzi, a śmiem twierdzić, że nawet ją pogłębiłam. Teraz doskonale rozpoznaję sygnały i potrzeby mojego dziecka. Wiem, kiedy jest głodny, kiedy śpiący, a kiedy potrzebuje się przytulić.

I z całą świadomością mogę powiedzieć, że zrobiłam to DLA SIEBIE.

Teraz nie czuję presji, nie walczę sama ze sobą. Jestem spokojniejsza i szczęśliwsza.

Po co to piszę? bo wiem, że są tu mamy, które tak jak ja niedawno borykają się z problemami jakie niesie karmienie piersią. Nie u każdej mamy to jest droga usłana różami. Nie każde dziecko ssie bez problemu. Wiele z matek obwinia się o to, że to karmienie nie przebiega tak jak powinno. To nie jest wasza wina. Choć natura stworzyła nas tak byśmy mogły karmić, to nie każda z nas MUSI to robić. To indywidualna sprawa i decyzja każdej z nas. Miłości do dziecka nie mierzy się mililitrami mleka.

pamiętajcie..

TYLKO SZCZĘŚLIWA MAMA MOŻE MIEĆ W DOMU  SZCZĘŚLIWE DZIECKO!

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Emilia

    Opisz proszę w jaki sposób odstawiłaś synka od piersi. Mam podobną sytuację i jestem bardzo ciekawa Twoich doświadczeń.

    • ok może uda się jeszcze przed świętami, jak nie to zaraz po:)

      • Emilia

        Hej, przypominam się 😉
        Opisz pls swoją historię w wolnej chwili. Myślę ,że nie tylko ja na to czekam 😉

  • Jako mama Nikt nie będzie Cię krytykował za to, że odstawiłaś swoje dziecko od piersi. Ja za pierwszym razem poddałam się zbyt szybko, bo po 3 tygodniach. Teraz mam nadzieję, że będziemy się karmić jak najdłużej, co nie znaczy, że za wszelką cenę. Zdrówka dla Was <3

    • oj Daria nawet nie wiesz ile „jadu już spłynęło” na ten post. Niestety mamy to najtwardsze hejterki w sieci.

      • Iga, wiem. Sama się ostatnio przekonałam w przedszkolu jak zostałam wyzwana przez inną matkę, że moje dziecko podobno zaraża inne dzieci i jak to ona określiła miało „sraczkę i zasrało całe przedszkole”. Po jelitówce przesiedzieliśmy ponad tydzień w domu, poszedl zdrowy, a inny dzieciak miał po prostu wypadek w toalecie. Nawet nie wiesz jak mi było przykro. Przepłakałam pół nocu, a później sobie uświadomiłam, że nie warto się takimi ludźmi przejmować. Co prawda nie mamy na wszystko wpływu ale warto wyluzować. Ściskam i u mnie zawsze masz wsparcie

        • kurcze to mega przykra akcja. Niestety nie każda mama jest wyrozumiała i potrafi się zachować. Łatwiej rzucić co ślina na język przyniesie i wyładować się na kimś obcym. Takie niestety jest nasze społeczeństwo.