O tym jak postanowiłam zostać nieco bardziej CHIC

Jestem świeżo po lekturze książki ” Lekcje Madame Chic” i przyznam szczerze książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Czyta się ją lekko, szybko i przyjemnie. Jest prosto, fajnie zbudowana i przekazuje konkretne porady. Bardzo lubię takie poradniki, które nie opisują na dwunastu stronach jednej i tej samej rady. A takich, w których ” woda się leje” na co drugiej stronie jest mnóstwo.

Pozycja podzielona jest na kilka rozdziałów i w bardzo fajny sposób podpowiada jak zmienić swoje złe nawyki, a przecież każdy z nas ma ich sporo w sobie.

Nie będę streszczać książki, bo polecam lekturę każdemu kto pogubił się w swoim bałaganie życiowym jak ja. Poniżej kilka moich osobistych refleksji po lekturze.

Na początek postanowiłam oczyścić swój dom z gratów. Tak doszliśmy do takiego etapu, że otwieram szafkę, a w niej milion rzeczy, które powinny być gdzie indziej lub dawno w koszu. Po co trzymać stare gazety,  guzik od bluzki, której już nie mam, czy kosmetyki, których nie używam bo mnie uczulają. Wyniosłam (ściśle mówiąc elektryk wyniósł trzy kubły śmieci) i wydałam dwa worki starych ubrań dla potrzebujących ludzi. Skoro już trzy lata nie chodzę w danych spodniach, to raczej już ich nie założę. Nie ma co się łudzić. U mnie leżą i się piętrzą, a komuś mogą się przydać.  Pozbyłam się wielu rzeczy i o dziwo, czuję się naprawdę dobrze! I wcale nie myślę o tym co kupię na ich miejsce.

Choć nie jestem gotowa na rewolucję w garderobie i pozostawienie jedynie 10 rzeczy jak podpowiada autorka książki( bo aktualnie mój rozmiar się stale zmienia) to i tak jestem z siebie dumna. Bo wreszcie na moich półkach zagościł ład i porządek. I mam nadzieję, że tak pozostanie na dłuższy czas.

Podczas sprzątania znalazłam notatki i prace zaliczeniowe ze studiów. No przecież jasne, że już mi to nie potrzebne. Po cholerę ja to wszystko zbieram?!

Kolejny aspekt to dbanie o siebie. Tak my młode mamy, często zaniedbujemy siebie i swój wygląd. Dziecko tak bardzo nas pochłania, że zapominamy o swoich potrzebach. Chodzimy po domu w starych dresach, a kiedy koleżanka wpada na kawę w popłochu szukamy szczotki do włosów. Ja obiecałam sobie, że będę bardziej dbać o siebie na co dzień. Zacznę wstawać wcześniej niż dziecko by w spokoju uczesać włosy i choć minimalnie się umalować. Tak dla siebie samej, żeby nie odwracać głowy kiedy widzę swoje odbicie w lustrze. Nie zacznę chodzić w domu w spódnicy i kaszmirowym swetrze, ale postaram się bardziej atrakcyjnie wyglądać. Dla siebie i dla męża to zrobię.

Nie zmienię swojego życia o 180′, nie zaczniemy jadać kolacji składającej się z trzech dań, które będę podawać z uśmiechem na twarzy kiedy mąż wróci  do domu. No NIE. Przez ładnych kilka lat nie ma na to szans, bo przy małym dziecku ciężko mi czasem zrobić jedno ciepłe danie.ale Może właśnie musimy nauczyć się celebrować ten jeden posiłek,  a nie jeść go w pośpiechu przed telewizorem. Przecież możemy go zjeść wspólnie w salonie na naszych ulubionych naczyniach. Nie muszą to być obtłuczone talerze, każdy z innej parafii. To nic nas nie kosztuje, a sprawi, że ten posiłek będzie przyjemniejszy.

Książka dała mi dużo do myślenia. Pokazała, że najmniejsza zmiana może przynieść wiele dobrego. Że dobra organizacja i planowanie dnia nie muszą być koszmarem i utrapieniem. Wystarczy chcieć otworzyć się na zmiany:)

Choć nie wszystkie rady do mnie przemawiają i nie zamierzam wprowadzać rewolucji w naszym życiu to postaram się sprawić by było ono nieco bardziej CHIC. Tak dla naszej własnej satysfakcji i przyjemności.

A książkę polecam bez dwóch zdań! 🙂

 

DSC08779

DSC08785

Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • BeatkaBeatkaBeatkaBeatkaBeatkaHenry_80Henry_80BenekyBeneky_80Henry_80Henry_80Henry_80Henry_80_80Henry_80HenrylilithlilithlilithLILITH_77agniesinek_77agniesinek_77agniesinek_77agniesinek-77a

    Życzę Ci abyś część z tych rzeczy chociaż zrealizowała. Zacznij teraz, póki drugie dziecko jeszcze w brzuszku. Moja siostra też miała takie zamiary jak Ty dopóki nie urodziła drugiego dziecka właśnie. Przy jednym jeszcze dawała radę dużo rzeczy ogarnąć, ale przy dwójce i zarabiającym na utrzymanie rodziny i w związku z tym większość dnia nieobecnym w domu mężu niestety jej dom w krótkim czasie zaczął z powrotem gromadzić masę niepotrzebnych rzeczy. Tak więc powyrzucaj teraz i uporządkuj jak najwięcej, póki siły na to pozwalają. I dbaj o siebie. Niekoniecznie dla męża. Choć to też jest ważne. Ale pamiętaj-najważniejsze to podobać się sobie a wtedy to przełoży się na to, że nawet w dresie będziesz atrakcyjna dla swojego męża

    • admin

      Tak masz rację przy dzieciach gromadzi się masa rzeczy nawet nie wiadomo kiedy.. ale jakoś trzeba to okiełznać. Ja mam nadzieję teraz na bieżąco nad tym panować☺