Pokolenie rodziców taksówkarzy

I bynajmniej nie będzie to wpis o ludziach żyjących z pracy na taksówce. O pracy, którą podziwiam bo trzeba być mega odważnym by co dzień spędzać długie godziny za kółkiem nie mając nigdy pewności kto wsiądzie do twojego auta. Czy będzie to miły młody człowiek, czy starsza pani która będzie narzekać, a może pijany pan, który będzie bredził całą drogę to samo..ciężki zawód i myślę że niedoceniany i za mało płatny jak na weekendy noce i święta pracujące.

Chodzi mi o pokolenie rodziców, którzy w pewnym momencie stają się taksówkarzami własnych dzieci. ŁATWIEJ im zapisać dziecko na dodatkowe zajęcia niż spędzić z dzieckiem czas w domu..

Przykre to ale naprawdę sporo takich ludzi jest..czemu nie lubimy spędzać czasu z dziećmi z naszymi dziećmi?! Czemu wolimy zawieźć dziecko na basen zapłacić za lekcje i siedzieć na widowni, czytać gazetę plotkarską albo przeglądać internet?! Czemu wolimy zapłacić obcej osobie by nauczyła nasze dziecko jeździć na rowerze niż samemu wyjść z pociechą na dwór?! Przecież więź z dzieckiem budujemy całe życie, a nie tylko gdy dziecko jest malutkie. Czemu wolimy by dziecko odpowiadało w szkole jak pani opiekunka piecze z nim ciasteczka w czasie gdy mama jest u fryzjera?!

Ostatnio podczas wizyty w sali zabaw braliśmy udział w bardzo dziwnej sytuacji..w trakcie zabawy z naszą Idą zaczepiał nas chłopiec(który był tam z mamą, która namiętnie stukała coś w telefon) chłopiec ewidentnie szukał kontaktu i uwagi.  Chciał byśmy go pochwalili jak fajnie się bawi, byśmy rozmawiali z nim tak jak robiliśmy to z Idą. Na początku podjęliśmy zabawę i myśleliśmy fajne komunikatywne dziecko…ale po chwili malec zaczął mówić do nas mamo i tato..to był szok! Pozował nam do zdjęć i zaczął robić się zazdrosny kiedy skupialiśmy uwagę na Idzie, a nie na nim.Na koniec, gdy wychodziliśmy powiedział że chciałby mieć takich rodziców którzy by się z nim  bawili…byliśmy totalnie zszokowani nie wiedzieliśmy co powiedzieć. Dla nas zabawa z dzieckiem jest czymś naturalnym i przyjemnym.Mama chłopca dalej stukała w telefon, choć chłopiec wolał ją wiele razy i prosił o chwilę uwagi. Niestety słyszał tylko „zaraz albo daj mi spokój”..czy on naprawdę tak wiele chciał?! Chciał zainteresowania, pochwały, dobrego słowa..przecież to nic nie kosztuje..potrzebował uwagi i chwili czasu od własnej matki..

Nie oceniam tego zdarzenia daleko mi do tego. Może mama miała zły dzień, może coś się wydarzyło w ich życiu nie wnikam nie moja sprawa, ale dało mi to do myślenia. Bo to nie pierwszy raz kiedy jestem świadkiem sytuacji, że dziecko bardzo domaga się kontaktu rodzica, a rodzić nie reaguje.:/ Naprawdę znam sporo osób, które wolą zawieźć dziecko na basen, tenisa czy cokolwiek innego byle tylko to dziecko nie snuło im się po domu. Bo nie chce im się wymyślać zabaw i spędzać czasu z malcem. Ideologia ta jest bardzo daleka od rodzicielstwa bliskości, które jest mi znacznie bliższe. czasem mały gest i odrobina uwagi są dla dziecka ważniejsze niż drogie prezent, czy drogie, fantastyczne zajęcia dodatkowe..

Mam nadzieję, że dla wielu z was taki model rodziny jest obcy. Ja bardzo chcę by moje dzieci nigdy nie musiały tak zabiegać o moją uwagę. Bym nigdy nie stała się jedynie taksówkarzem własnego dziecka. By z dumą wspominała jak mama i tata się z nimi bawili i spędzali czas na sankach czy rowerze..

DSC07749

DSC07750

DSC07751

DSC07755

Facebooktwittergoogle_pluspinterest