poszukiwania Niani

Czuła Niania to skarb. Musi też być odpowiedzialna, uczciwa i kreatywna. Czy znalezienie takiej osoby to CUD?!

Mój powrót do pracy zawodowej zbliża się wielkimi krokami. Postanowiłam zawczasu przygotować się do tego z każdej strony, tak by w pracy mieć spokojną głowę o dzieci.

Ida od września idzie do przedszkola, Tymon do żłobka, ale ze względu na to, że oni często chorują muszę znaleźć nianię. Dałam,więc ogłoszenie na jednym z popularnych portali i doświadczyłam szoku!

Nie ukrywałam, że chodzi o pracę z dwójką małych wymagających dzieci. Ida to totalny sowizdrzał. Wszędzie jej pełno, nie umie zająć się czymś na więcej niż 3 minuty i jest niecierpliwa. Ma milion pomysłów, ale jest bardzo grzeczna, jeśli ktoś poświęca jej swoją uwagę. Tymon to mamisynek, ale bardzo radosny i pogodny. Nie jest dzieckiem wymagającym. Bawi się byle czym i potrafi sam zorganizować sobie zajęcie na 15-20 minut. Jest co prawda rozbójnikiem, bardzo sprytnym szkrabem, który wspina się wszędzie, ale uśmiechem łamie serca.

Zdaję sobie sprawę, że to nie jest praca dla każdego. Mała różnica wieku między dziećmi wymaga sprawności i zdrowia. Nastawiłam się, więc na osobę młodą. Jakąś studentkę uczącą się w weekendy(najlepiej oczywiście pedagogika, hihi:)) a pedagogika wczesnoszkolna byłaby ideałem:))

Umówiłam się na rozmowę.

Przyszła pierwsza pani. Lat 19. Zaczyna studia od października, resocjalizacja w Warszawie. Na pozór wszystko ok. Miła, wesoła, i wysportowana. Ale..

” ona nie będzie przebierać kupy, nie będzie też kąpać dzieci w razie konieczności, bo to dla niej za dużo” 

” obiad może odgrzać, ale nie będzie stała przy kuchni dłużej niż 10 minut, bo nie jest kucharką”

” na spacer będzie wychodzić, ale nie lubi piaskownicy”. ( ja też nie przepadam, ale moje dzieci uwielbiają, więc sorry..)

Przyszła następna kandydatka. Lat 20. Studiuje logopedię. Myślę sobie super, bo Ida wciąż mało mówi. Oczy mi się zapaliły i gotowa byłam zapłacić jej stawkę jaką wymyśliła, choć nie ukrywam, że była wyższa niż rynkowa. Ale…

” ona musi codziennie o 17 wyjść”

” pracę może zacząć o 9-bo lubi długo spać”

” dzieci mają mówić proszę Pani, ona nie będzie ich ciocią”

” nie będzie nosić i całować, bo nie lubi się spoufalać”

hrrr….

Kolejna kandydatka spóźniła się 30 minut. Pachniała jak popielniczka i na wstępie zapytała, czy mam jakąś wodę, bo ją suszy. A w ogóle to mamy świetny telewizor, ” ile on kosztował??” 

myślę sobie WTF???!!!

Postanowiłam spotkać się z kimś nieco bardziej doświadczonym.

Przyszła pani lat 45. Miła, sympatyczna i odrazu coś zaskoczyło, bynajmniej między nami. Myślę sobie, skoro dobrze się z nią rozmawia, odchowała trójkę swoich pociech, jest idealna. Ale…Pani..

” nie będzie znosiła wózka, bo ją bolą plecy”

” codziennie musi być posprzątane, bo ona nie będzie siedziała w bałaganie, nie ma też chęci patrzeć na naszą bieliznę na suszarce”

” nie akceptuje słodyczy, cukru i soli w diecie dzieci, więc mam ich tego oduczyć do września”

I wtedy się załamałam.

Naprawdę nie zdawałam sobie sprawy, że znalezienie Niani to taki wyczyn. Nie wiem, czy osoby składające swoje aplikacje, przez znany portal, zdają sobie sprawę na jakie stanowisko aplikują. Czy może ja mam za duże wymagania? Chciałabym zatrudnić kogoś, kto będzie miał chęć bawić się z dziećmi, a nie tylko włączy im bajkę po przedszkolu, by przetrwały do mojego powrotu.  Kiedyś wydawało mi się, że Nianią może być każda kobieta. W końcu natura obdarzyła nas instynktem, nawet jeśli nie mamy własnych dzieci. Teraz wiem, że nie każdej jestem w stanie powierzyć swoje dzieci. Ba, nawet psa(którego nie mam) bym im nie powierzyła.

Szukam dalej, choć powoli tracę nadzieję.

 

Facebooktwittergoogle_pluspinterest