Przedsiębiorcze Mamy- Edyta Foks

Edyta to wulkan energii. Ja zachodzę w głowę skąd ona ją czerpie. Wesoła, uśmiechnięta i spełniona mama. Prawdziwie przedsiębiorcza mama!

Zapraszam was na wywiad z kolejną przedsiębiorczą mamą.

Edyta nie przestaje mnie zadziwiać. Jest pełną energii i zapału mamą, która swoją świetną organizacją, wpędza mnie w kompleksy. Uśmiechnięta i nowoczesna mama.

Jesteś mamą dwóch dziewczynek z niewielką różnicą wieku, wróciłaś już do pracy zawodowej, poza tym rozwijasz się w kilku innych płaszczyznach- jak Ty to robisz?

Tak, między dziewczynami jest 2 lata różnicy (bez 10 dni).  Obecnie łączę  podwójne macierzyństwo z:

  • Pracą na etacie, jako analityk bankowy. Pracuję zdalnie i skorzystałam ze zmian w przepisach prawa pracy i łączę urlop rodzicielski z pracą na ½ etatu.  Dzięki temu mogę być z dziećmi w domu do czasu, gdy młodsza będzie miała 1,5 roku.
  • Zarządzaniem i rozwijaniem lokalnej grupy prosumentów. Obecnie grupa liczy ok. 100 osób. To trochę jak zakupy grupowe, dzięki którym oszczędzamy na codziennych zakupach, dostajemy gratis część produktów, bierzemy udział w loteriach i konkursach, zbieramy punkty, wymieniamy je na nagrody, itd. Część osób także korzysta z możliwości finansowania do 90% swoich wydatków na chemię, kosmetyki, kawę, herbatę.
  • Pasją do makijaży. Jednym z ciekawszych projektów, które prowadzę są cyklicznie warsztaty makijażu dziennego. Pozwalają one skorygować błędy popełniane przez większość kobiet na co dzień. A  przecież jest to najważniejszy rodzaj makijażu w naszym życiu.

Zdradź mi jak Ty to robisz?

Wszystko to zajmuje mnóstwo czasu, ale nie potrafię i nie chcę rezygnować z żadnej z tych aktywności. Na etacie pracuję, gdy jedna córka jest w żłobku, a druga śpi. Grupie prosumenckiej poświęcam czas zazwyczaj wieczorami lub w weekendy. Na makijażach spędzam wybrane sobotnie przedpołudnia. Przy większych „wyzwaniach organizacyjnych” chętnie korzystam ze wsparcia oferowanego przez babcie. Oczywiście, gdyby nie mój wyrozumiały i zaangażowany mąż-ojciec to zostałoby mi „tylko” macierzyństwo.

Czy planujesz każdy dzień?

Faktycznie jest tak, że zazwyczaj wiem, co będziemy robić (we trzy) następnego dnia.  Mam ogólny plan ramowy, którego trzymam się sztywno (np. między 18 a 19.30 nie przyjmuję gości, bo jest to nasza pora kolacji i chodzenia spać). Pozostawiam oczywiście też wiele miejsca na elastyczność i spontaniczność. Staram się stwarzać  jak najwięcej okazji do tego, by umożliwić córce (na razie starszej)samodzielne podejmowanie decyzji (np. jedziemy do babci samochodem czy rowerem?).

Powiedz mi, skąd u Ciebie taka samodyscyplina?

Mam wrażenie, że brak dyscypliny i planu działania uniemożliwia zorganizowanie i osiągnięcie czegokolwiek. Chcę realizować się zarówno w macierzyństwie, jak też na innych płaszczyznach, które przynoszą mi mnóstwo satysfakcji i poczucia spełnienia. Nie chcę zasiedzieć się, czekając „aż dzieci podrosną”. Chcę realizować się w pełni TU i TERAZ. To dla mnie wystarczająca motywacja by być zdyscyplinowanym.

Co Cię napędza do działania?

Moim największym motorem do działania jest możliwość pomagania innym.

  • zrobię komuś raport–> to będzie miał łatwiej wykonać swoje zadania,
  • pokażę jak oszczędzić/zarobić na zakupach–> to czyjeś życie zyska nową jakość,
  • umaluję kogoś–> to buzia będzie jej się sama śmiała i będzie świetnie się czuła i bawiła na imprezie,
  • dokleję rzęsy–> to będzie czuła się atrakcyjnie,
  • zaproszę na warsztaty makijażu dziennego–> to zyska pewność siebie na co dzień

Skąd u Ciebie pasja do makijażu?

Kiedyś miałam problemy z akceptacją siebie. Miałam bardzo dużo kompleksów związanych z wyglądem zewnętrznym.  Zaczęłam interesować się sesjami zdjęciowymi, a makijaże były przy sesjach niezbędne. I tak to się jakoś zaczęło.  Tuszu do rzęs zaczęłam używać regularnie jak miałam jakieś 20/21 lat.

Makijaż, sprzedaż kosmetyków, opieka nad dziećmi, czy to jedyne twoje pasje?

Ze wszystkich rzeczy, które robię, moim prawdziwym hobby są makijaże. Aczkolwiek uwielbiam też podróżować, pichcić smakołyki w kuchni (te zdrowe i te bardziej kaloryczne) i jeździć rowerem. Piekę własny chleb, co najmniej raz w tygodniu, wyciskam soki (warzywne i owocowe), w zimę jeżdżę na snowboardzie, w lato pływam na Malcie. Uwielbiam przygotowywać i brać udział w sesjach zdjęciowych. Kocham, przytulam, chustuję, zaraziłam się NHN, a na noc opowiadam starszej córce różne historie. Żyję dla siebie i dla swojej rodziny. A gdy dzieci „trochę podrosną” na pewno zapiszę się na zajęcia z poledance. Marzy mi się też wyjazd do Kaliforni – co najmniej na miesiąc.

 

Masz jakieś konkretne plany zawodowe, które chciałabyś jeszcze zrealizować?

W roku 2017 planuję zrobić kurs VBA, kurs doszkalający z makijażu oraz kurs z microblandingu (chciałabym pomagać osobom, którym ktoś kiedyś zepsuł brwi i od tej pory nie chcą odrosnąć). Poza tym w ciągu najbliższych kilku lat wypadałoby się zdecydować, w jakim kierunku ostatecznie chcę się rozwijać.

Co Ci dało macierzyństwo?

To jest bardzo dobre pytanie. Powinnam zacząć je zadawać sobie codziennie. Macierzyństwo dało mi kilka wspaniałych darów:

  • Poczucie, że zawsze jestem komuś potrzebna. Nie ma nic cudowniejszego, niż móc być ważnym w czyimś życiu każdego dnia.
  • Samodyscyplinę i zorganizowanie –>podobno „zdolności organizacyjne matki rosną wprost proporcjonalnie do liczby posiadanych dzieci”:)
  • Cierpliwość. A raczej morze cierpliwości i opanowania. Z każdym dniem coraz mniej rzeczy jest w stanie wywołać u mnie frustrację, czy choćby zniecierpliwienie. Niewiele sytuacji mnie stresuje i łatwiej dostosowuję się do dynamicznie zmieniającego się otoczenia. Jest to dla mnie najcenniejszy dar macierzyństwa, bo pozwala mi zachować wewnętrzny spokój.
  • Mnóstwo radości i uśmiechu na co dzień. Uwielbiam obserwować swoje dziewczyny, jak się rozwijają, rosną, wymyślają nowe rzeczy, bawią się. Uwielbiam patrzeć nawet jak nic nie robią, tylko spokojnie śpią.  To wspaniały dar, móc patrzeć jak na małej „czystej karcie” zapisują się coraz to nowsze przygody i doświadczenia.

Czy coś Ci odebrało?

Tak. Przede wszystkim wolność i swobodę działania. To nie jest już takie proste, żeby np. zaraz po powrocie do domu wpaść na pomysł, aby gdzieś wyskoczyć. W pół godziny się spakować i pojechać w październikowy weekend robić szalone zdjęcia nad morzem (tak kiedyś zrobiliśmy zanim byliśmy małżeństwem). Teraz trzeba brać pod uwagę, że są jeszcze dwie maleńkie istoty, w których życiu ważny jest harmonogram i których bycie niesie ze sobą pewne ograniczenia 😉

*zdjęcia pochodzą z prywatnego archiwum Edyty, ich kopiowanie i rozprzestrzenianie jest zabronione.

 

Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Edyta Foks

    Zabrakło 1 pytania: „czy mam jakieś wady?”. Oczywiście, że mam: jak każdy z nas. Dzielą się na 2 grupy: 1. Takie, które przeszkadzają mi (z nimi walczę), 2. Takie, które mogą przeszkadzać innym – z tymi nic nie robię 😃
    Realizuję się jako mama, realizuję się zawodowo, realizuję się artystycznie i mam swoje hobby. Nie aspiruję natomiast do tytułu „perfekcyjnej Pani domu”. Gdy ktoś mi mówi, że umycie codziennie podłogi zajmuje „tylko 15 minut” to myślę o wszystkich innych rzeczach, które mogę zrobić w 5-15 minut 😃 Kurz i sterta naczyń przeszkadzają mi, owszem, ale nie zawsze na tyle, żeby zignorować to, że teraz „kolej męża na sprzątanie” 😄
    https://uploads.disquscdn.com/images/f58a44e06d25502aa27061d845491b78f2bf29b18e27cce604531fc8359388fb.jpg