Słowo na W, które sprawi, że będziesz szczęśliwa

scenariusz I

Wstaję rano, a tak naprawdę budzi mnie dziecko. O matko, czemu ona już nie śpi. Nie ma litości nade mną. Przecież w nocy x razy do niej wstawałam. Dochodzi  7, a ona już pełna życia gotowa na nowy dzień. Przechodzę koło lustra… O matko!! czy te sińce kiedyś znikną? Boziu, ale już jestem gruba..jak ja będę wyglądać po porodzie. W życiu nie wrócę do figury sprzed ciąży.

Zmieniamy pieluchę-oczywiście dziecko ucieka i krzyczy jakbym je torturowała. Ubieramy się obie w pośpiechu i w nerwowej atmosferze. Pędzimy robić śniadanie, bo żołądek podchodzi mi już do kręgosłupa.

Śniadanie, oczywiście kolejny gwóźdź programu! Afera od rana! Młoda nie chce jeść kanapki, ani parówki. Robimy kaszę-zjada połowę porcji, choć piszczała z radości jak widziała, że mieszam jej ulubioną malinową. Ja coraz bardziej głodna i poirytowana.

Kiedy sprzątam po śniadaniu,  laska robi demolkę w pokoju. Obym dotrwała do powrotu męża z pracy, albo do wyjazdu do babci.!

Idziemy do łazienki, myjemy zęby, buzię. Cholera! tylko na moment się odwróciłam i wszystko na wysokości jej rączek wymazane pastą..czy codziennie musi być tak samo? dzień świra:(

Jest 8.30 ja cała spocona i znerwicowana siadam z dzieckiem do zabawy. Układamy wieżę z kubeczków, puzzle, karmimy i czeszemy lalki…itd.. czemu ten czas tak wolno leci..te minuty się tak ciągną…

10.00 brak mi pomysłów co dalej robić..marzę by wrócić do łóżka, albo usiąść wygodnie na kanapie z książką, a nie na podłodze i 18 raz bić brawo, kiedy uda się ułożyć wieżę..

i mogłabym pisać tak w nieskończoność. Ale włącza się lampka. STOP! co się z Tobą dzieje kobieto! otrząśnij się! Twój dzień nie musi tak wyglądać! i nigdy nie powinien!

scenariusz II

Budzę się i czuję na sobie wzrok wpatrzonej we mnie mojej księżniczki. Jest pełna wigoru i uśmiecha się kiedy tylko otworzę oko. Mimo wielu pobudek w nocy ma dobry nastój. Daje mi buziaka i wtula we mnie to swoje malutkie ciałko.

Wstajemy z łóżka, ganiamy się po domu. Mijam lustro, o kurcze nie jest ze mną tak źle. Te 10 kg które mam już na plusie nie zrobiły ze mnie „potworka” nadal wyglądam jak kobieta. Sińce pod oczami da się zatuszować, nie będę straszyć na ulicy:) Idziemy się ubierać . Dziecko piszczy z zachwytu jak mama zakłada sobie jej rajstopy na głowę, by urozmaicić moment zmiany pieluchy i przeciskania przez głowę body.

Lecimy do kuchni woda na herbatę już piszczy, dziecko szczęśliwe wygląda przez okno i patrzy jak sąsiedzi śpieszą do pracy. To nic, że okna wypecane, wycałowane przecież musiała tacie przesłać buziaczka. Przeżyjemy.

Iduśka złapie jedynie kęsa parówki, czy kanapki, ale przecież czeka na swoją ulubioną kaszkę. No stres! Kiedyś w końcu zacznie jeść normalne śniadania. Ważne, że na inne posiłki je to samo co my. Nikt jeszcze nie umarł od jedzenia codziennie kaszy na śniadanie. Jej wybór.

Poranna toaleta i mycie zębów rozmiesza mnie do łez. Dziecko naśladuje mamę i przyjmuje dziwne pozy patrząc jak maluję oczy. Cała szafka w paście do zębów, ale przecież sprzątnięcie tego zajmie mi minutę, a przy okazji „rozruszam kości wyginając się” 😛

Idziemy się bawić. Twardo na tej podłodze, niewygodnie siedzieć, ale jej radość z mojego zaangażowania w zabawę wynagradza wszystko! Ten uśmiech, te buziaki! Nie pamiętam, kiedy ktoś ostatnio mi bił brawo:P a już na pewno nie tyle razy dziennie co ona! Codzienne zabawy z lalami są nudne jak flaki z olejem, ale dziecko jest takie przejęte kiedy przebieramy lalki, albo czeszemy im włoski..jak tu jej odmówić?!

Lalki oporządzone, wieża zburzona 6 razy..możemy jechać do babci. Jak to cudownie, że jest ktoś, kto codziennie cieszy się z naszego widoku, choć robimy bałagan i nie pozwalamy jej usiąść na chwilę. Jak to dobrze mieć wsparcie i ” profesjonalną ” opiekę do dziecka w razie awarii, czy zmęczenia.

 

co różni te scenariusze?! co to za magiczne słowo, może zmienić cały dzień?

WDZIĘCZNOŚĆ!!!

wdzięczność za to co mamy, za to co już osiągneliśmy. Za miejsce w którym jesteśmy, za ludzi, których kochamy i którzy kochają nas!

Codziennie wieczorem powtarzam sobie w myślach wszystkie pozytywne aspekty dnia. I jestem za nie wdzięczna! wdzięczna, że tyle dobrego w życiu mnie spotkało. Jasne, są ludzie, którzy zaszli dalej, mają więcej, żyją lepiej…ale są tacy, którzy nawet nie marzą o tym co ja mam…

Wdzięczność za uśmiech, za dobre słowo, za całusa na dzień dobry, czy świeże bułki kupione przez męża w sklepie. Wdzięczność uczyni nas szczęśliwymi na co dzień!

polecam wam ” wieczorną rozmowę z samą sobą” i dostrzeżenie tego co już dobrego nas spotkało!

DSC00328

DSC00329

DSC00339

DSC00344

DSC00346

DSC00348

 

Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Laura

    Wzruszający wpis…bo taki prawdziwy…mam wyrzuty sumienia bo czestopowielam scenariusz nr 1, ehh. ten wpis to bodziec aby skierowac sie w strone 2…jestem WDZIECZNA za ten post 🙂

    • admin

      Laura jestesmy tylko ludźmi ja też miewam dni takie jak w 1 scenariuszu. Najważniejsze by z tym walczyć☺

  • Ten drugi scenariusz brzmi bardziej optymistycznie… pokazujesz w tym wpisie swoją osobistość i przez to, jest taki poruszający. Cieszę się z tego co mam, że wszyscy jesteśmy zdrowi, że jestem szczęśliwa z tym, co mam aktualnie i wierzę, że może być lepiej ale wystarczy poczekać, na pewno zapracować (czy to cierpliwością czy finansowo). Wierzę, że pewnego dnia będę mogła realizować swoje pasje, nie być od nikogo zależną, że usiądę z kubkiem gorącej czekolady przed kominkiem i pomyślę, że warto było czekać. Najważniejsze, żeby być zdrowym i mieć kogoś kogo się kocha z wzajemnością a pieniądze i pomyślność same przyjdą bo szczęście przyciąga szczęście.

    • wdzięczność za to co mamy jest jedną z zanikających ostatnio wartości, a tak bardzo wciąż potrzebną!