Spacer, cisza, relaks-ulubione na niedzielę!

Miał być kolejny ” kulinarny wpis” . Przepis przypominający smak znany mi z dzieciństwa na pyszne czekoladowe kokosanki. Ale plan legł w gruzach. Zdjęcia nie wyszły, na nowe nie ma czasu i sposobności i „klops”.

Ale może to i lepiej. Zamiast pustych kalorii skutkujących bólem głowy i rozstrojem nerwów polecam wam dziś coś dla duszy i ciała. Spacer. Samotny niedzielny spacer. Odpoczynek od zgiełku tygodnia, chwila wyciszenia się, złapania oddechu na nowy nadchodzący tydzień?!

Ile z nas w ciągu tygodnia ma czas na spacer? Nie mam na myśli spaceru podczas, którego trzeba zrobić zakupy, wejść na pocztę i w między czasie zabawiać dziecko,by nie chciało wyjść z wózka. Ale taki samotny chociażby 15-minutowy spacer. Czas na pobycie z samą sobą choć na moment. Kwadrans na rozmowę z własnym ja i  na przeanalizowanie tego co się wydarzyło. Wcześniej taki relaks dawało mi bieganie, jednak teraz ze względu na to, że biegać nie mogę brak mi tych minut tylko dla siebie. Ciężko mi się zmobilizować i wyjść, by odreagować, bo ciągle coś jest ważniejsze…

a taka chwila może zdziałać CUDA. Pomaga oczyścić się z emocji, nabrać dystansu i z uśmiechem spojrzeć na nadchodzący tydzień.

Ostatnio dużo jęczę i narzekam, i narzekam i narzekam…. Wpadłam w jakiś marazm i nie mogę się z niego otrząsnąć. Już zaczęłam się zastanawiać, czy nie popadam w jakąś depresję, czy paranoję, na szczęście to zwyczajne przemęczenie materiału. Spacer naprawdę pomógł. Pomogła rozmowa z sobą. Monolog w głowie oczyścił mnie ze złych myśli i przyniósł te lepsze. A oczyszczenie sprawiło, że z radością i wdzięcznością patrzę na nadchodzący tydzień. Cieszę się na każdy nowy dzień. Bo to już będą tylko dobre dni!

życzę Wam drogie mamuśki byście znalazły dziś swoją chwilę ciszy i relaksu i byście nie poświęciły jej na zmywanie naczyń, czy prasowanie. Odpocznijcie, złapcie oddech, a jak ja zobaczcie świat w lepszych barwach:*

DSC01920

DSC01927

DSC02045

DSC02048

 

Facebooktwittergoogle_pluspinterest