Speedcook vs. Thermomix

Sprzęty o podobnych funkcjach. Co je w takim razie różni? Subiektywna opinia użytkowniczki.

Lubię gotować i jak każda kuchara lubię kuchenne gadżety. Co prawda nie mam ich tyle co moja mama, ale dzięki temu, że ona jest ich maniaczką mam możliwość testować nowinki.

Dokładnie dwa lata temu buszowałam godzinami w internecie i porównywałam wielozadaniowe roboty kuchenne. Zbierałam opinie, chodziłam na pokazy i nie umiałam wybrać. Moja mama była już posiadaczką Thermomixa mnie jednak odstraszała jego cena.

Szukałam sprzętu, który posłuży mi lata i który będzie w stanie wykonać prace takie jak TM.

Wybór padł na Speedcooka. Dziś po dwóch latach użytkowania tego sprzętu jestem w stanie napisać rzetelną ocenę.

Speedcook to polski sprzęt. Firma RPLO istnieje na rynku, niespełna 60 lat, a sprzęt produkowany jest w Mielcu.

Co łączy oba sprzęty

Przede wszystkim ich funkcje. Urządzenia są  jednocześnie melakserem, mikserem, blenderem, shakerem, sprzętem do gotowania sosów, czy zup oraz do gotowania na parze. Posiadają wbudowaną wagę kuchenną i oba naprawdę ułatwiają przygotowywanie wielu posiłków. Mielą mięso, siekają, wyrabiają ciasto i prażą składniki.Taki pomocnik to marzenie każdej pani domu.

Oba sprzęty mają w zestawie nakładkę do gotowania na parze, koszyczek do gotowania ryżu i łyżkę do mieszania. Producenci produktów zapewniają także książki kucharskie z przepisami.

Sprzęty zajmują porównywalną ilość miejsca w kuchni i mają podobną wagę.

Różnice

Thermomix to niemicki wyrób słynący na całą Europę. Jego funkcje są identyczne jak naszego rodzimego produktu, co je w takim razie różni?

Przede wszystkim cena. Thermomix jest o 2 tysiące droższy. Duża różnica dla przeciętnego Kowalskiego, czy Jażdżyka.

Różni je także moc silnika. Speedcook może pochwalić się silnikiem o mocy 1450W(plus grzałka 800W) Niemiecki kolega posiada silnik o mocy 500W i grzałkę 1000 W. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że prądożerny polski silnik przekreśla nasz produkt, bo grzałkę też ma słabszą, jednak wg mnie różnica w ich pracy nie jest odczuwalna. Nie zauważyłam także znaczącej różnicy w czasie nagrzewania potraw.

Noże w naszym polskim produkcie są tępe. Ma to służyć bezpieczeństwu, jednak ze względu na ten fakt silnik musi mieć większą moc, by móc spełniać swoje funkcje.

Minusem mojego robota jest brak obrotów wstecznych. Wcześniej nie zwracałam na to uwagi, jednak próbując uprażyć jabłka zmuszona jestem ustawić minimalne obroty w urządzeniu, co sprawia, że produkt jest stale siekany.

Na forach można spotkać wiele pytań o kruszenie lodu. TM radzi sobie z tym świetnie, jeśli chodzi o mój sprzęt to podjęłam się tej próby dwa razy i poczułam nieprzyjemny zapach z silnika. Więcej prób nie podejmę. Jeśli chodzi o mielenie mięsa, czy mrożonych owoców to SC dorównuje koledze zza Odry.

Rożnica jest także w kwestii czyszczenia. Choć oba sprzęty wg. producentów mają funkcję samoczyszczenia to  moim zdaniem utrzymanie czystości TM jest znacznie prostsze. W SC musimy umyć miskę, oraz obudowę sprzętu, jeśli chodzi o TM wystarczy umyć misę mieszającą. Można także łatwo wyjąć noże, co pozwala dokładnie wyczyścić każdy zakamarek.

Ja użytkuję oba sprzęty. U mamy TM, a w domu SC i według mnie moje urządzenie jest głośniejsze i gorzej się prezentuje, na srebrnej obudowie widać każdy odbity paluszek, co wygląda mało estetycznie. Obie z mamą uznałyśmy, że obsługa TM jest bardziej intuicyjna, jednak oczywiście to kwestia przyzwyczajenia i wprawy.

Zaletą SC jest to, że można go kupić on-line bez umawiania prezentacji.

Wnioski

Nie jestem w stanie napisać, który z nich jest lepszy. Dla mnie oba sprzęty fantastycznie spełniają swoje funkcje. Oba są równie pomocne w pracach kuchennych, .różnią się jedynie detalami i ceną.

 

Czy są tu jacyś posiadacze tych cudownych sprzętów?

 

 

*Tekst nie jest kryptoreklamą, a zbiorem moich przemyśleń po dwóch latach użytkowania obu sprzętów.

**zdjęcia pochodzą ze stron producentów sprzętu

 

Facebooktwittergoogle_pluspinterest