Trzy słowa, które leczą wszystko

 

Dni mijają nie wiesz kiedy. Jeden podobny do drugiego. Siedzisz w domu, wszyscy myślą „taka to pożyje”!  Siedzi i dzieckiem się zajmuje. Zero stresu, raportów i presji na target. BAJKA.

Siedzisz,a raczej latasz, milion obowiązków. Sprzątasz, gotujesz te obiadki, których malec i tak nie zjada, prasujesz te ubranka trzy razy płukane, usypiasz, zmieniasz trasy spacerów, by były urozmaicone lub pozwoliły zasnąć. Zmieniasz pieluchy, podcierasz nosek. Trzeci raz myjesz podłogę, choć wiesz, że ten banan co to go bobas ma w rączce zaraz i tak wyląduje na niej. Nosisz, tulisz, wstajesz milion razy w nocy i kochasz do szaleństwa.

Codziennie wymyślasz nowe zabawy, szukasz inspiracji, kreatywnych zabawek i pomocy dydaktycznych. Nieustannie walczysz ze zmęczeniem, z rozdrażnieniem i brakiem chęci. Swoich i dziecka. Walczysz z buntem dwulatka, znosisz fochy, awantury i wrzaski. Wycierasz łzy i całujesz nawet najmniejsze zadrapanie sześć razy, by po chwili zrobić to raz jeszcze.

Rezygnujesz z przyjemności, z wyjść do kina, do przyjaciółki, czy na imprezę. Z zakupów wracasz z torbą rzeczy dla dziecka, a prezent dla niego wybierasz już miesiąc przed urodzinami.

Dajesz z siebie 1000%.

I wtedy kiedy najmniej się tego spodziewasz przychodzi dzień.

Moment, cudowna chwila.

I pierwszy raz słyszysz.. Kosiam Cię Mamo..

I już wiesz, wiesz, że to wszystko ma sens. Że dałaś radę, i że już zawsze będziesz dawać. Bo te słowa zacierają, każdą wylaną z bezsilności łzę. Trzy słowa, które sprawiają,że zapominasz o nieprzespanych nocach, o nerwach za rozlany sok, o połamanej szmince i stłuczonych perfumach. Nie liczy się już nic.

Te słowa to sens tego wszystkiego.To sens życia i każdej energii włożonej w wychowanie pociechy.

 

Facebooktwittergoogle_pluspinterest