Wstyd mi za siebie

 

Kolejna ciężka noc. Tak naprawdę wszyscy mieliśmy ciężką KOLEJNĄ noc. Kaszel i gorączka nie dawały spać Idusi, a spływający do gardła katar budził co 40 minut Tymona. Na dodatek zatrucie pokarmowe zatrzymało mnie w łazience na pół nocy, a raczej połowę tego czasu, który pozostał do spania po nocnych eskapadach do dzieci.

Wstałam niewyspana i rozdrażniona. Od rana nerwy sięgały zenitu. Tymon nie chce jeść już nic, nawet ulubionej kaszy nie ruszył na śniadanie. Ida jak to ona pół dnia na poprzek. Nie takie spodnie, skarpetki za mało różowe i nie ten kubek do herbaty. Zabawki dziś wyjątkowo nie ruszone, bo Szanowni Państwo woleli jęczeć przy mojej nodze.

Potłukłam szklankę, wysypałam prawie 0.5 kilograma soli na podłogę, złamałam ulubioną szminkę i dostałam okresu. KOSZMAR! Istny dzień świra, żyć nie umierać..

Czekam na Elektryka, a wręcz modlę się o jego powrót, by choć na chwilę przejął dowodzenie. By zabrał to stadko brzęczących much i pozwolił mi się wysikać w spokoju. Choć wiem, że wpadnie na chwilę, bo ma wychodne wieczorem to jednak choć na sekundę skupi na sobie uwagę tych przylep, co pozwoli mi złapać oddech.

I wtedy dzwoni ONA..

zapłakana, roztrzęsiona, zdruzgotana…

Po raz kolejny się nie udało.

Serduszko nie bije. To brzmi jak wyrok. O dziecko starają się już dwa lata i ciągle się nie udaje.

Mają wszystko. Dom, pieniądze i wspaniałe wakacje, do pełni szczęścia brak im bijącego serduszka. Brak im tych fochów na które ja narzekam co dnia.

Brak im rozlanego soku i pomazanych mazakiem krzeseł. Brak im pobudek w nocy i bolesnego ząbkowania. Brak im wszystkiego na co ja psioczę milion razy dziennie.

I dopiero teraz płonę. Tak bardzo mi WSTYD. Wstyd mi za moją głupotę i małostkowość. Bo jak można gniewać się i wkurzać na dziecko, które podczas choroby potrzebuje bliskości mamy. Które pragnie jedynie przytulenia i przyklejenia się do tej cholernej nogi?

Kończę rozmowę i rzucam wszystko. Nie ważne, że dziś minął deadline na tekst. Nie ważne to prasowanie i nie ważne te gary w zlewie. Zasypiam wtulona w moje dziecko, teraz właśnie tego obie potrzebujemy.

 

P.S. teks napisany wczoraj, dziś dopisałam jedynie ostatni akapit i mam czas na publikację, bez wyrzutów sumienia, bo Elektryk tuli młode.

Facebooktwittergoogle_pluspinterest