Żłobek

odwieczny problem każdej mamy, co zrobić z dzieckiem, kiedy skończy się urlop macierzyński.

Teraz wiem, że to naprawdę wielki problem, po pierwsze samo rozstanie się z dzieckiem i powrót do pracy to już masa stresu i emocji i dla mamy i dla dziecka, a jeszcze znalezienie opieki..

my jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, że obie babcie są dyspozycyjne i nie pracują. Więc można powiedzieć wymarzona sytuacja, tylko pozazdrościć.

Od początku ciąży temat ten w ogóle jakby mnie nie dotyczył, wiedziałam, że po roku wracam do pracy i zostawiam dziecko z zaufaną osobą, z babcią.

ale niedawno narodził mi się pomysł żłobka. W naszym mieście właśnie kończy się budowa nowoczesnego żłobka, z super wyposażeniem i profesjonalną kadrą wychowawczą no i teraz pomysł ten wciąż kiełkuje w mojej głowie..

Zawsze byłam przeciwna żłobkom, może dlatego, że w naszym mieście wcześniej nie było dobrych opinii o tych które tu są. Że to wylęgarnia chorób, że dzieci płaczą, panie nie mają pomysłów..itp i byłam bardzo sceptyczna.

ale od jakiegoś czasu zauważam, że moje dziecko ma potrzebę socjalizacji. Że uwielbia bawić się z dziećmi, i ja chyba dorastam do odcięcia tej łączącej nas pępowiny.Zaczynam zauważać plusy oddania dziecka do żłobka.

Poza tym nasza Idusia jest bardzo silnie związana z mamą, co zaczyna być problemem. Nie chce zostawać z nikim, gdy mamy nie ma w zasięgu wzroku. Nie da się nikomu uśpić, czy uspokoić. I choć powinien to być argument przeciw, to jednak ja liczę na to, że się usamodzielni i dopuści do opieki nad sobą też inne osoby:)

Czy są tu mamy, które mogą podzielić się swoją opinią, tudzież doświadczeniami związanymi ze żłobkiem?

DSC05855

Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • A. Zembrzucka

    J a się mogę wypowiedzieć jako pracownik żłobka w Warszawie. Pracowałam co prawda w prywatnej placówce, na zastępstwa, więc byłam tam średnio co półtora tygodnia. Opieka świetna, wszystkie byłyśmy albo po studiach pedagogicznych albo w trakcie, angielski, rytmika, zajęcia muzyczne no i z racji,ze to placówka prywatna, pomocy dydaktycznych masa. Można by rzec- warunki idealne do socjalizacji i edukacji maluchów. Ale… część z dzieci nie była jeszcze psychicznie gotowa na taką kilkugodzinną rozłąkę z rodziną. Owszem, wiadomo- żłobek miał to wypracować, ale czy jest sens robić to „na siłę”? Przecież socjalizacje można też realizować w inny sposób, np. wyjścia na place zabaw, pikniki rodzinne i klubiki malucha, gdzie można dzieci zostawić na konkretny czas, nawet jednorazowo.
    Nie jestem jeszcze mamą i nie borykam się na szczęście z tym problemem, ale jeśli ja miałabym taki dylemat mimo wszystko zostawiłabym z babcią. Oczywiście zależy też jak bardzo „na czasie’ jest babcia, ale sądząc np. po stroju syrenki, stwierdzam, że jest na czasie i można Pani Babci też pokazać fajne pomysły na spędzenie czasu z Maleńką;)
    Na prawdziwą socjalizację przez duże S przyjdzie jeszcze czas, w przedszkolu, szkole no i jak pojawi się rodzeństwo, ale to tylko moje skromne zdanie;)))

    • admin

      dziękuję Ci bardzo za ten komentarz:) zdecydowałam się, że jeszcze wstrzymamy się ze żłobkiem-może po wakacjach jak Ida będzie większa. Wtedy też będziemy mieć już drugiego dzidziusia więc kilka godzin zabaw z dziećmi będzie dla Idy jeszcze lepszą atrakcją niż siedzenie w domu 🙂